Portal Pszczelarski

Czy Europejczycy znaleźli przepis na porozumienie w walce z warrozą? Odpowiada Mirosław Pietrzak-Kubiak

wywiad z pszczelarzem Mirosław Pietrzak-Kubiak Varroaresistenz 2033

Dzięki uprzejmości Pana Mirosława Pietrzaka mamy możliwość zrelacjonowania niezwykle ważnego wydarzenia dla całego europejskiego pszczelarstwa, jakim była Internationale Tagung Varroaresistenz 2033 w Weng im Innkreis Austria w dniach 25-27 września 2026. 

W dniach 25-27 września 2026 roku w Weng im Innkreis w Austrii odbyła się Międzynarodowa Konferencja Varroaresistenz 2033, poświęcona hodowli pszczół odpornych na warrozę, metodom selekcji, biotechnice oraz doświadczeniom hodowców z różnych krajów. W wydarzeniu uczestniczyło ponad 200 osób, wśród nich naukowcy, hodowcy, pszczelarze praktycy oraz przedstawiciele organizacji pszczelarskich z Europy i Stanów Zjednoczonych.

Dla Austrii była to pierwsza konferencja tego rodzaju. Organizatorzy z grupy News Bienenzucht SGB zaprosili uczestników do siedziby firmy Hargassner, której nowoczesne i przestronne pomieszczenia bardzo dobrze sprawdziły się jako miejsce zarówno wykładów, jak i warsztatów oraz spotkań roboczych.

W konferencji uczestniczyła również trzyosobowa delegacja reprezentująca Varroaresistenz 2033 Polska. W jej skład weszli Magdalena Radke z R.Z.P. w Jeleniej Górze oraz Katarzyna i Mirosław Pietrzak-Kubiak.

 

Joanna Baran: Praktyka zamiast samej teorii. Co to znaczy? 

Mirosław Pietrzak-Kubiak: Pierwszy dzień konferencji został przeznaczony przede wszystkim na warsztaty i zajęcia praktyczne. Uczestnicy pracowali w grupach zajmujących się podstawami hodowli, selekcją pszczół pod kątem odporności, metodami biotechnicznymi oraz hodowlą matek i trutni.

Takie spotkania są szczególnie wartościowe, ponieważ pozwalają zobaczyć, jak wiedza prezentowana podczas wykładów wygląda w codziennej pracy hodowlanej. Rozmawiano o sposobach oceny rodzin, prowadzeniu selekcji, organizacji pracy w pasiece oraz o tym, jak poszczególne metody można dostosować do własnych warunków.

Jedne z warsztatów dotyczących biotechniki prowadziła wspólnie z Heiko Ebermannem z Varroaresistenz Niemcy Katarzyna Pietrzak-Kubiak. Była to dla nas ważna okazja do pokazania, że również w Polsce rozwijają się kompetencje i doświadczenia, którymi możemy dzielić się z innymi środowiskami.

W trakcie warsztatów bardzo dużo czasu poświęcono również rozmowom pomiędzy uczestnikami. Wymiana doświadczeń okazała się równie istotna jak sam program przygotowany przez organizatorów. Każdy kraj ma nieco inne warunki, przepisy i tradycje hodowlane, dlatego porównanie różnych sposobów pracy pozwala spojrzeć na własne działania z szerszej perspektywy.

Kasia Pietrzak-Kubiak prowadząca warsztaty biotechniczne

 

Joanna Baran: Czy dostrzega Pan, że austriackie środowisko pszczelarskie szuka wspólnego języka?

Mirosław Pietrzak-Kubiak: Jednym z najciekawszych wydarzeń pierwszego dnia były rozmowy przedstawicieli różnych austriackich środowisk pszczelarskich dotyczące dalszej współpracy w zakresie hodowli odpornościowej.

W Austrii, podobnie jak w innych krajach, istnieją różne organizacje, grupy hodowlane i środowiska związane z poszczególnymi rasami pszczół. Różnią się one doświadczeniami, metodami pracy i nie zawsze mają takie samo podejście do hodowli.

Podczas konferencji wyraźnie było jednak widać dążenie do znalezienia płaszczyzny współpracy. Dyskutowano o tym, jak usunąć istniejące bariery, ograniczyć wzajemne uprzedzenia i wykorzystać potencjał różnych grup do realizacji wspólnego celu, jakim jest rozwój pszczół coraz lepiej radzących sobie z presją Varroa destructor.

Jest to szczególnie interesujące z polskiej perspektywy. W naszym kraju również mamy różne środowiska hodowlane, często bardzo mocno przywiązane do własnych doświadczeń i sposobów pracy. Obserwując Austrię, warto więc zastanowić się, czy nie możemy wykorzystać ich doświadczeń w budowaniu bardziej konstruktywnego dialogu również u nas.

 

 

Joanna Baran: Jak wygląda według współczesnej wiedzy budowanie odporności u populacji pszczół miodnych? 

Mirosław Pietrzak-Kubiak: Drugi dzień konferencji wypełniły prezentacje dotyczące różnych aspektów hodowli odpornościowej.

Giacomo Acerbi z Włoch przedstawił zagadnienia związane z monitorowaniem wirusów oraz hodowlą VSH. Jörg Hinnerks mówił o pracy niemieckich hodowców bazowych, natomiast Alois Wallner przedstawił doświadczenia wynikające z około 35 lat pracy nad hodowlą odpornościową z wykorzystaniem metod hodowli bazowej.

Wystąpienia te pokazały, jak bardzo różnorodne są drogi prowadzące do poprawy odporności pszczół. Nie ma jednej metody, która byłaby możliwa do zastosowania w identyczny sposób w każdej pasiece. Potrzebna jest konsekwentna selekcja, odpowiednia dokumentacja, obserwacja rodzin, praca z materiałem hodowlanym i przede wszystkim wieloletnia perspektywa.

W przypadku hodowli odpornościowej szczególnie ważny jest czas. Efektów nie można oceniać wyłącznie na podstawie jednego sezonu. Selekcja musi być prowadzona przez kolejne pokolenia, a uzyskiwane wyniki powinny być porównywane i analizowane.

Sala w trakcie konferencji Varroaresistenz 2033

 

Joanna Baran: Jak wyglądała polska reprezentacja podczas konferencji? 

Mirosław Pietrzak-Kubiak: W sobotę po południu przyszedł czas na prezentację dotyczącą Polski. Katarzyna Pietrzak-Kubiak w ciągu 45 minut przedstawiła sytuację Varroaresistenz w naszym kraju oraz działania prowadzone przez polskie środowiska zainteresowane rozwojem hodowli odpornościowej.

Prezentację tłumaczyła Marie Foerster z Varroaresistenz 2033.

Było dla nas ważne, że mogliśmy przedstawić zagranicznym uczestnikom nie tylko samą ideę działania Varroaresistenz w Polsce, ale również konkretne doświadczenia, problemy i kierunki rozwoju.

W dalszej części programu przedstawiono austriackie stowarzyszenia oraz grupy hodowlane, a James Lee ze Stanów Zjednoczonych zaprezentował praktyczne działania związane z prowadzeniem hodowli VSH na dużą skalę.

Dzięki temu uczestnicy mogli zobaczyć różne modele pracy, od działań prowadzonych przez pojedynczych hodowców po większe, zorganizowane programy hodowlane.

Kasia Pietrzak-Kubiak i Magda Radke na Varroaresistenz 2033

 

Joanna Baran: Jak postrzegany w Europie jest polski oddział Varroaresistenz 2033 

Mirosław Pietrzak-Kubiak: Podczas sobotnich wystąpień spotkało nas również bardzo miłe i niespodziewane wydarzenie. W obecności ponad 200 uczestników przedstawiciele Varroaresistenz 2033 Niemcy wręczyli naszej polskiej delegacji nagrodę za kontynuowanie działań i budowanie w Europie wizerunku ruchu Varroaresistenz 2033.

Był to dla nas bardzo ważny moment, przede wszystkim dlatego, że odebraliśmy go jako docenienie pracy wykonywanej w Polsce oraz naszego zaangażowania w rozwijanie międzynarodowej współpracy.

Jednocześnie nagroda oznacza dla nas większą odpowiedzialność. Jeżeli polskie działania są zauważane poza granicami kraju, powinniśmy jeszcze większą wagę przywiązywać do jakości naszej pracy, rzetelności przekazywanych informacji i budowania dobrych relacji z innymi środowiskami.

 

 

Joanna Baran: Jak wygląda przyszłość ruchu? 

Mirosław Pietrzak-Kubiak: Jeszcze ważniejsze od samego wyróżnienia były rozmowy, które odbyliśmy z osobami odpowiedzialnymi za rozwój ruchu Varroaresistenz 2033, między innymi z prezydentem Torstenem Ellmannem oraz Tino Lorzem.

Otrzymaliśmy zaproszenie do Drezna na rozmowy dotyczące przyszłości organizacji i możliwości przekształcenia obecnej struktury, która w dużej mierze rozwijała się w Niemczech, w bardziej międzynarodową organizację europejską.

Jeżeli ten kierunek zostanie rzeczywiście rozpoczęty, będzie to ogromne przedsięwzięcie. Budowa struktur VR 2033 EU wymagałaby stworzenia jasnych zasad współpracy pomiędzy krajami, określenia kompetencji poszczególnych grup oraz wypracowania sposobu podejmowania wspólnych decyzji.

Dla nas, jako przedstawicieli Polski, oznacza to również nowe zadania. Musimy być przygotowani do rozmowy nie tylko o samej hodowli, ale również o tym, jak powinna wyglądać organizacja międzynarodowego ruchu, który chce łączyć środowiska z różnych krajów.

 

 

Joanna Baran: Dlaczego różne środowiska powinny ze sobą współpracować?

Mirosław Pietrzak-Kubiak: To pytanie przewijało się podczas konferencji bardzo często.

Odpowiedź wydaje się stosunkowo prosta. Varroa destructor nie jest problemem jednej rasy, jednej organizacji czy jednego kraju. Roztocz występuje praktycznie wszędzie, gdzie prowadzi się europejską pszczołę miodną, a jego obecność wpływa na zdrowotność rodzin niezależnie od organizacyjnych podziałów pomiędzy pszczelarzami.

Dlatego rozwój odporności powinien być traktowany jako zadanie, które wymaga współpracy na wielu poziomach.

Nie oznacza to konieczności rezygnowania z własnych programów hodowlanych czy różnic pomiędzy rasami. Oznacza natomiast możliwość wymiany doświadczeń, wspólnego prowadzenia badań, wykorzystania różnych metod selekcji i przede wszystkim wzajemnego uczenia się.

Konferencja w Austrii była bardzo dobrym przykładem tego sposobu myślenia.

Stefan Mandl - właściciel największej pasieki w Austrii

 

Joanna Baran: Dlaczego potrzebna jest rozmowa i jak osiągnąć porozumienie? 

Mirosław Pietrzak-Kubiak: Jednym z najciekawszych punktów programu była sobotnia dyskusja panelowa. Mimo bardzo intensywnego dnia sala pozostała pełna do późnych godzin wieczornych.

Rozmawiano o różnych doświadczeniach hodowlanych, metodach selekcji, problemach związanych z uzyskiwaniem odporności oraz o tym, jak poszczególne środowiska oceniają swoje dotychczasowe działania.

Ważne było to, że w dyskusji znalazło się miejsce również na różnice zdań. Takie spotkania mają sens właśnie wtedy, kiedy uczestnicy mogą przedstawić własne doświadczenia, również wtedy, gdy nie są one zgodne z poglądami innych.

W praktyce hodowlanej trudno oczekiwać, że wszyscy będą pracowali według identycznego modelu. Znacznie ważniejsze jest stworzenie warunków, w których można porównywać wyniki i wyciągać wnioski.

 

 

Joanna Baran: Co jeszcze wiemy o praktyce hodowlanej po minionej konferencji?

Mirosław Pietrzak-Kubiak: Niedzielny program również był bardzo mocno związany z praktyką hodowlaną.

Anna Perner mówiła o znaczeniu trutni w hodowli, inseminacji oraz pracy stacji krycia. Jest to temat często niedoceniany w szerszej dyskusji, ponieważ uwaga hodowców koncentruje się zazwyczaj na matkach pszczelich. Tymczasem materiał pochodzący od trutni ma ogromne znaczenie dla kierunku, w którym rozwija się dana populacja pszczół.

Harald Singer przedstawił zagadnienia związane z relacją pomiędzy wynikami badań naukowych a doborem naturalnym.

Z kolei Paul Jungels mówił o ponad 25 latach własnych doświadczeń z hodowlą VSH oraz o pasiece, która od wielu lat funkcjonuje bez konieczności stosowania leczenia przeciw warrozie.

Tak długie doświadczenie jest niezwykle cenne, ponieważ pozwala obserwować nie tylko efekty selekcji, ale również problemy pojawiające się na przestrzeni wielu lat.

Paul Jungels z Luxemburga

 

Joanna Baran: Jak długi okres hodowlany jest Pana zdaniem potrzebny by ocenić wyniki? 

Mirosław Pietrzak-Kubiak: Stefan Luff przedstawił podsumowanie dziesięciu lat projektu VSB Bawarskiego Stowarzyszenia Pszczelarzy Buckfast.

Dziesięcioletnia perspektywa pozwala już ocenić, które rozwiązania rzeczywiście sprawdzają się w praktyce, a które wymagają modyfikacji. W przypadku hodowli odpornościowej jest to szczególnie ważne, ponieważ niektóre decyzje przynoszą efekty dopiero po kilku kolejnych pokoleniach.

Dla polskich hodowców takie doświadczenia są bardzo wartościowe. Nie musimy rozpoczynać wszystkich prac od początku. Możemy korzystać z wiedzy osób, które mają za sobą wiele lat prób, obserwacji i selekcji.

 

 

Joanna Baran: Jakim zagrożeniem są Tropilaelaps według najnowszego stanu badań obecnego na konferencji?  

Mirosław Pietrzak-Kubiak: Konferencję zakończyło wystąpienie Michaela Opitza z AGES Vienna dotyczące biologii, aktualnej sytuacji, identyfikacji oraz procedur raportowania roztocza Tropilaelaps.

Był to ważny temat również z punktu widzenia przyszłości europejskiego pszczelarstwa. Dyskusja o zdrowotności pszczół nie może ograniczać się wyłącznie do Varroa destructor. Pojawiają się również inne zagrożenia, których rozprzestrzenianie się wymaga odpowiedniego monitorowania i przygotowania procedur.

Wiedza na temat nowych zagrożeń powinna być częścią nowoczesnego systemu edukacji pszczelarskiej i współpracy pomiędzy pszczelarzami, naukowcami oraz służbami odpowiedzialnymi za zdrowie zwierząt.

 

 

Joanna Baran: A spójrzmy z perspektywy codziennej praktyki, co mówią austriaccy pszczelarze?

Mirosław Pietrzak-Kubiak: Podczas konferencji mieliśmy również możliwość przeprowadzenia rozmów z przedstawicielami najważniejszych austriackich organizacji pszczelarskich.

Katarzyna Pietrzak-Kubiak przygotowała wywiady dla polskich odbiorców między innymi z Wolfgangiem Pointeckerem, prezydentem Österreichischer Erwerbsimkerbund, oraz Reinhardem Hetzenauerem, prezydentem Österreichischer Imkerbund. Rozmawialiśmy również ze Stefanem Mandlem, którego działalność od lat jest szeroko komentowana w środowisku pszczelarskim.

Te rozmowy pokazały, że również w Austrii istnieją różnice pomiędzy środowiskami i organizacjami. Jednocześnie coraz wyraźniej pojawia się przekonanie, że kwestie związane z odpornością pszczół na warrozę wymagają wspólnego działania.

To doświadczenie warto obserwować również w Polsce.

 

 

Joanna Baran: Czego możemy nauczyć się od Austrii i Niemiec?

Mirosław Pietrzak-Kubiak: Podczas pobytu w Austrii wielokrotnie wracałem myślami do sytuacji w naszym kraju.

W Polsce również mamy różne środowiska hodowlane, różne rasy, różne organizacje i różne poglądy na sposób prowadzenia selekcji. W ostatnim czasie wiele mówi się o konfliktach i problemach pomiędzy poszczególnymi grupami.

Tymczasem w Austrii i Niemczech podobne problemy również występowały.

Różnica polega na tym, że tam coraz częściej podejmowane są próby szukania mechanizmów, które pozwalają tym środowiskom wspólnie pracować.

W Austrii funkcjonuje między innymi model koordynacji działań hodowlanych, którego zadaniem jest rozmowa z różnymi grupami, poszukiwanie zasad współpracy oraz przedstawianie wypracowanych rozwiązań na poziomie instytucji odpowiedzialnych za pszczelarstwo.

W Niemczech można natomiast obserwować przykłady współpracy pomiędzy organizacjami pszczelarskimi a administracją odpowiedzialną za kwestie weterynaryjne. W jednym z landów wypracowano rozwiązania dotyczące sposobu prowadzenia gospodarki przeciw warrozie, ze szczególnym uwzględnieniem metod biotechnicznych. Prowadzone są również szkolenia, podczas których środowisko weterynaryjne i pszczelarskie wspólnie pracują nad praktycznym wykorzystaniem tych metod.

Nie chodzi o to, aby kopiować te rozwiązania jeden do jednego.

Warto jednak wiedzieć, że problemy, które dzisiaj wydają się trudne do rozwiązania, w innych krajach również były przedmiotem sporów, a z czasem udało się znaleźć mechanizmy umożliwiające współpracę.

 

 

Joanna Baran: Ilu przedstawicieli polskiego pszczelarstwa brało udział w konferencji? 

Mirosław Pietrzak-Kubiak: Podczas konferencji zastanawiałem się również nad tym, dlaczego tak niewielu przedstawicieli Polski zdecydowało się przyjechać do Austrii.

Pomimo wcześniejszych zapowiedzi w konferencji nie uczestniczył prezydent PZP. Nie było również przedstawicieli polskich środowisk hodowlanych, co szczególnie mnie zaskoczyło, ponieważ w naszym kraju w ostatnim czasie dużo mówi się o problemach związanych z hodowlą i różnicach pomiędzy poszczególnymi grupami.

Tym bardziej szkoda, że nie wykorzystano okazji do bezpośredniej rozmowy z osobami, które od wielu lat zajmują się tymi zagadnieniami w Niemczech, Austrii, Włoszech, Luksemburgu czy Stanach Zjednoczonych.

Nie trzeba zgadzać się ze wszystkimi prezentowanymi poglądami. Można mieć własne doświadczenia i własną koncepcję hodowli. Uważam jednak, że warto słuchać innych, szczególnie wtedy, kiedy mają za sobą kilkanaście czy kilkadziesiąt lat praktyki.

Wiedza zdobyta w innych krajach może być dla nas bezpłatną lekcją. Możemy zobaczyć rozwiązania, które się sprawdziły, ale również te, które nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Możemy wyciągnąć własne wnioski i dostosować je do polskich warunków.

 

 

Joanna Baran: Jaka jest najważniejsze obserwacja, wniosek po konferencji? 

Mirosław Pietrzak-Kubiak: Po trzech dniach konferencji najbardziej przekonujące były dla mnie nie pojedyncze wykłady, ale obserwacja tego, jak zmienia się podejście do współpracy.

W Austrii i Niemczech różne środowiska również miały swoje spory, odmienne interesy i różne koncepcje hodowlane. Dzisiaj coraz częściej próbują jednak rozmawiać o tym, co można zrobić wspólnie.

Właśnie tego powinniśmy się uczyć.

Nie musimy rezygnować z własnych poglądów, ras czy programów hodowlanych. Możemy natomiast stworzyć przestrzeń do wymiany doświadczeń i wspólnej pracy nad problemem, który dotyczy wszystkich.

Odporność na warrozę nie jest przecież zagadnieniem należącym do jednego środowiska.

Wręczanie nagrody podczas Varroaresistenz 2033 

 

Joanna Baran: Co dalej z Varroaresistenz 2033?

Mirosław Pietrzak-Kubiak: Dla naszej polskiej delegacji konferencja w Weng im Innkreis nie kończy się wraz z powrotem do kraju. Przed nami rozmowy w Dreźnie dotyczące przyszłości ruchu i możliwych zmian organizacyjnych. Jeżeli rozpocznie się proces budowania europejskich struktur VR 2033 EU, będzie to wymagało dużego zaangażowania wielu osób i organizacji.

Potrzebne będą jasne zasady, dobra komunikacja oraz przede wszystkim umiejętność współpracy pomiędzy środowiskami, które mają różne doświadczenia i oczekiwania.

To zadanie zdecydowanie wykracza poza możliwości jednej osoby czy jednego stowarzyszenia.

Dlatego tak ważne będzie zaproszenie do rozmowy kolejnych środowisk i organizacji z różnych krajów.

 

 

Joanna Baran: Z czym wracamy z Austrii?

Mirosław Pietrzak-Kubiak: Wracamy przede wszystkim z wiedzą i doświadczeniami, które warto wykorzystać w Polsce. Przywieźliśmy również nowe kontakty, materiały oraz ważne rozmowy przeprowadzone przez Kasię, pokazujące, jak w praktyce wygląda współpraca pomiędzy organizacjami pszczelarskimi i hodowlanymi w innych krajach.

Dla mnie osobiście najważniejsze jest jednak przekonanie, że warto kontynuować rozmowę.

Konferencja w Weng im Innkreis pokazała, że różne środowiska mogą spotkać się w jednym miejscu, przedstawić własne doświadczenia, porozmawiać o różnicach i jednocześnie szukać wspólnego rozwiązania.

Być może właśnie tak powinna wyglądać dalsza droga również w Polsce.

Nie chodzi o to, aby wszyscy myśleli tak samo. Chodzi o to, abyśmy potrafili wykorzystać różnorodność doświadczeń do rozwiązania wspólnego problemu.

Jeżeli chcemy w przyszłości ograniczyć zależność pszczelarstwa od leczenia przeciw warrozie i rozwijać populacje pszczół o coraz większej odporności, potrzebujemy długofalowej pracy hodowlanej, rzetelnej oceny wyników i współpracy pomiędzy środowiskami.

Austria pokazała, że taka współpraca jest możliwa. Niemcy pokazują, że można ją również rozwijać na poziomie organizacyjnym i instytucjonalnym. Teraz pozostaje pytanie, czy i w jakim zakresie podobną drogę będziemy potrafili zbudować w Polsce.



Liczba wyświetleń artykułu: 490

Komentarze z forum pszczelarskiego

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszy i weź udział w dyskusji!




  Współpracują z portalem:

Tadeusz Kaczkowski

Tadeusz Kaczkowski

Autor artykułów

Urodziłem się na Podolu. Jestem synem pszczelarza. Prowadzę własną pasiekę od 60 lat.

Trutowienie matek pszczelich

Agnieszka Koza

Agnieszka Koza

Autorka przepisów kulinarnych i bloga Eksplozja Smaku

Interesuje się wszystkim co jest związane z jedzeniem ale szczególną uwagę zwraca na zdrowe, racjonalne żywienie. W wolnym czasie rozwija swoje pasje którymi są: fotografia, ogrodnictwo oraz podróże.

Sałatka z kurczakiem, marynowanym pieprzem i miodem

Filet limonkowo-miodowy z ziołami

Kurczak w różowej marynacie

Wiktoria Bajek

Wiktoria Bajek

Autorka tekstów

Studentka pedagogiki o specjalności resocjalizacja. Na co dzień pasjonatka pszczół miodnych i nie tylko. Szczególnie zainteresowana warunkami optymalnymi dla bytowania i rozwoju pszczół. Pasjonatka przyrody i długich spacerów.

Poliuretan czy drewno - który materiał lepszy na ul?