Portal Pszczelarski

Kwiecień w pasiece (Stefan Röhrenschef, 12 miesięcy w pasiece, 1925)

Ryc. 37. Część pasieki autora. Pnie spoczywające na łatach (ryglach).

zalecenia pszczelarskie rok w pasiece obowiązki pszczelarza Stefan Röhrenschef

Publikacja: Stefan Röhrenschef, 12 miesięcy w pasiece: praktyczny podręcznik do nowszego sposobu hodowli pszczół dla przyjemności i pożytku, oparty na własnem doświadczeniu, z uwzględnieniem uli amerykańskich i innych najnowszych typów uli, Nakładem Księgarni Karola Kwiczali ; (Drukiem J. Pisza), Tarnów, 1925

Na wiosnę każdy dbały o rozwój pszczół właściciel nie ograniczy pracy swej w pasiece na podmieceniu ula, którą to czynność w kwietniu 2 razy wykonać powinien, bo inaczej wyhoduje zamiast siły muchy, roje motylicy, ale przeglądnie każdy pień, czy ma dostateczną ilość miodu, t. j. najmniej 6 kg. szytego, bo wiosny u nas bardzo zdradliwe i zmienne. Dlatego pszczelarz bardziej na wiosnę szuka w ulu za miodem, niż za czerwiem.

Jeśli mało, natychmiast dać, bo pszczoły 25 godzin bez pożywienia nie wytrzymają. Jeśli się karmi, czy miodem, czy cukrem, to należy dać odrazu przynajmniej 3 kg., a nie "listwić", jak medycyną. One do życia nie wyniosą, ale za te 3 kg. wrócą 30 kg.

Czerwiu też szukać należy i jajek, ale jeśli przy podmiataniu spostrzeżemy młode, białe poczwarki i niedorodne wyrzucone pszczółki w trocinach, to znak, że matka jest i nie należy już gniazda ziębić, chyba że jest zupełne ciepło takie, że możemy w koszuli robić, wolno więcej gniazda rozebrać.

Gdy czerwiu, ani jajek w kwietniu niema, to w ulu brak matki. Gdyby był czerw, t. zw. garbaty, to znak, że matka trutówka lub trutowa.

W obu tych wypadkach takiego ula na wiosnę szkoda ratować, bo doświadczenie uczy, że bardzo wiele tu mitręgi i pracy, a pożytku żadnego. Takiemu pniowi zadać tylko dziś wieczorem kruszynę kamfory, wielkości grochu, pod gniazdo i to samo zrobić w innym słabym, lecz mającym dobrą matkę ulu, a na drugi dzień także wieczorem skropić osierociałe lub z trutówką żyjące pszczoły wodą słodką i zmieść pszczoły pod gniazdo słabego pnia, któremu kamfory dano, albo wraz z ramkam i wstawić tuż obok gniazda pnia słabego.

Można też te pszczoły kilku pniom zakamforowanym rozdzielić. Ul, z którego pszczoły złączono z innemi, odstawić zaraz na inne miejsce. Przez takie złączenie nie ponosi się żadnej straty, ale dochód już w maju się okaże; złączone bowiem pszczoły naznoszą wielką ilość miodu, lub wyjdą z silnym rojem majowym o zdrowej matce.

Prócz karmienia " zgłodu", jest bardzo polecenia godne karmienie spekulacyjne. Polega ono na tem, że pszczołom takim, które mają dobry zapas miodu, dajemy jeszcze na 6 tygodni przed zakwitnieniem akacji, rzepaku i lip, tak zwaną "sytę". Jest to przegotowany cukier; na 1 kg. cukru 1 lub 2 litry wody, z małą domieszką miodu, ale swego. Nalewa się do szpuntu po 1/8 litra, podkrapia się przez pustą powałę lub przez wylot w blaszanych korytkach, co drugi lub trzeci dzień, ale przed zachodem słońca. Można za dnia, ale gdy ciepły deszcz pada. Naczyńka przed nocą lub wczas rano zabiera się, ślady rozlane zaciera się gliną, świeżą ziemią, cebulą, czosnkiem, chrzanem i t. p. odrażającemi pszczoły woniami, aby nie wywołać napadu, którego pszczelarz tak się strzec powinien na wiosnę, jak ognia. Dlatego wyloty powinny być teraz zwężone, szczeliny gliną zatarte. Naczyńka do podkarmiania wyparza się co pewien czas.

Podawanie "syty" na wiosnę przynosi pszczelarzowi wielkie korzyści. Kto pszczołom w kwietniu i maju nie żałuje miodu i podnieca je "sytą", wytworzy na czas miodobrania tak wielką silę, że potem co trzeci, czwarty dzień będzie mógł brać ramki na miodarkę.

Ale to karmienie sytą niech nie odbywa się w dni chłodne, wietrzne, bo inaczej wyginie, wytraci się najlepsza mucha i pień zamiast wzmacniać się, to zubożeje. Wiadomo bowiem, że robotnice, nabrawszy syty, wyrywają się z gniazda w pole, ciesząc się po jasnem powietrzu, wracają do domu i niby to z pola miód przynoszą. Ale ile ich nie wróci, bo skrzepły od zimnego wiatru. Jeśli się w takie dni musi podkarmiać, to najlepiej nalać miodowej, czy cukrzanej syty w plaster w ramce wieczorem i wstawić wewnątrz tuż przy zarodni, obetkać matą ciepło, a za niedługo wybiorą i w głąb zniosą, nie wylatując w pole. Zresztą w takim razie można na 2 godziny pień zasitkować.

Pojenie pszczół. Ponieważ w marcu i kwietniu, po oblotach, matki zaczynają więcej czerwić, zwłaszcza w tych osadach, gdzie są obfite zapasy miodu, pszczoły-pielęgniarki przysposabiają z miodu, pierzgi i wody pożywny pokarm dla gąsieniczek, które potrzebują bardzo wiele dobrego pokarmu. Jeśli jest dosyć pierzgi z zeszłego roku w gnieździe, jeśli miód w plastrach nie zcukrzał, to pielęgniarki mają wszystko, co im potrzeba, ale jeśli przeciwnie, to robotnice wylatują za pyłkiem i wodą i znoszą. Jeśli ciepło, to niech latają, ale w marcu, kwietniu i maju są często dnie jasne a wietrzne, z przebłyskam i słonecznymi. Są to bardzo zdradliwe dni dla naszych pszczół. Często wylecą wesoło, gromadnie, a czarna, zimna chmura, pędzona północnym wiatrem, zatrzyma je w polu, gdzie drętwieją, a nie ogrzane słońcem, giną przy pracy; rzadko która wróci do domu.

Aby pszczoły na wiosnę od dalekich wylotów powstrzymać, aby je ochraniać, przysposabiają troskliwi pszczelarze różne poidła. I tak jedni dają co wieczór - w chmurnym czasie cały dzień - w korytkach lekko słodzoną wodę, po której pływa słoma. Inni nalewają w plastry zapasowe takiej wody letniej (na 1 kg, cukru lub miodu 3 do 4 litrów wody) i wstawiają do ula tuż przy gnieździe; inni podają w pustej powale, a jeszcze inni stawiają na palikach, gdzieś w słonecznem miejscu, beczułkę z ciepłą wodą. Beczułka ta jest zakryta, aby się pszczoły nie topiły, nakryta daszkiem, dość obszernym, od deszczu i wiatru. Z beczułeczki wystają 4 cewki w czterech kierunkach, na 4 pochyłe, sparte kawałki deski. Z cewek kapie woda kroplami na deski, na których posypano trocin, pokładziono wiór, mchu i t. p. W piękny dzień zwabia się tam pszczoły miodem lub dobrze słodką wodą i będą tam wodę brały aż do rojów, nie narażając swego życia na stratę. A na wiosnę trzeba bardzo pszczoły ochraniać!

Obok tej beczki, pod tym samym daszkiem, można postawić trutowe ramki, nasypawszy przedtem do nich pszennej lub owsianej mąki. I tę mąkę będą brać pszczółki zamiast pyłku. Wydatek nie wielki i zachód nie tak znów żmudny nalać od czasu do czasu ciepłej wody lub deszczówki, wsypać trochę mąki, a skutek wielki. Przekonasz się już w maju, bo już w tym miesiącu u wzorowego pszczelarza jest agrestowy i owocowy miód, a przy końcu miesiąca białe kruki, majowe roje. Jeśli jest koło domu jaka kałuża lub stojąca woda, trzeba porzucać po niej pociętej słomy lub badyli, bo stamtąd będą pszczoły brać wodę i topić się. Pszczoły potrzebują czasem składników solnych, alkalicznych, więc tych lam szukają, dlatego należy im na wiosnę dać czasem wody z odrobiną soli. Nie dodawać jednak soli do słodzonej wody. Każde naczynie osobno.

Napad. Gdy pszczoły z nastaniem ciepłej pory oblecą się i wypróżnią swoje jelita z nagromadzonego przez całą zimę kału, zaraz potem węszą, czy niema gdzie co liznąć, possać i do gniazda przynieść. Ponieważ wówczas przyroda jeszcze im nic nie daje, szukają po mieszkaniach swych sąsiadów.

Każda pszczoła jest na słodycz łakoma, nienasycona, czy z kwiatów, czy z cudzego pragnie coś do swego domu przynieść. Zaglądają więc do obcych uli, szczególnie do takich, które przez zimę straciły matkę. Zaraz one poznają, gdzie brak matki. Bezmatki zaś nie mają takiej siły, by się bronić miały i często z rabującemi się łączą, przenosząc swoje zapasy do pnia rabującego, bo tam jest dobra matka.

Inną przyczyną napadu jest: 1. zbyt szeroko otwarte oczko, 2. zapach podawanej syty, jeśli to lekkomyślny hodowca robi w jasny dzień; 3. rozlana syta koło ula, w ulu, po ziemi; 4. pomazany zatwór miodem; 5. walające się tu i ówdzie po pasiece kawałki wosczyny; 6. schowane w bliskości plastry miodu; 7. słabe pnie.

Tego wszystkiego przezorny pszczelarz unika: 1. bezmatki i słabe pnie łączy z dobrymi; 2. daje sytę wieczorem lub w dni deszczowe; 3. ślady rozlanej syty zasypuje świeżą ziemią, zaciera gliną, cebulą, czosnkiem, trawą; 4. wreszcie stawia ukośnie na wyloty małe kawałki szkła, dopóki napad nie ustanie; 5. naciera oczka i mostek chrzanem lub cebulą; 6. próżne pnie pousuwa i wszystkie przyczyny napadu. Ile to pni przepada z powodu rabunku na wiosnę i w jesieni?!

Jak można poznać napad? Zamiłowany w pszczółkach swych hodowca, przy innych czynnościach zawodowych, znajdzie zawsze kilka chwil dziennie, aby pod ul iść i przypatrzeć się, jak jego muszki tam się zachowują, co noszą, czy tam kto czego złego im nie zrobił? I tak przypatrując się na mostek, na wylot, wiele spostrzec może i wnioskować o dobrym lub złym stanie danego pnia. Spostrzeże więc i napad, bo straże napadniętego pnia czepiają jakąś pszczółkę obcą, czarną jak mrówka, a czasem sąsiada i szarpią za nóżki, skrzydełka. Ona się broni, stara wydrzeć, ale na krzyk sióstr przybiega z ula więcej na pomoc, chwytają obcą wszystkie, a jedna siada na złodziejkę i nagłem pchnięciem żądła zabija wroga. To nic jedna obca, ale gdy tak cały dzień przyjdzie się napadniętym oganiać, gdy wreszcie kilku złodziejkom uda się dostać do zapasów, a sprowadzą z sobą całą chmurę złodziei, to pień przepadł. Dlatego, pasieczniku, strzeż się na wiosnę i w jesieni rabunku w pasiece, jak zarazy i tęp go w zarodku, bo już niejednemu obce pszczoły całą pasiekę zniszczyły. Dozoruj w wolnych chwilach z ciekawości, przypatruj się, a twoje muszki same ci wiele powiedzą.

Sposób wychwytania złodziejek. Czasem z kilku pni twej pasieki zalatują złodziejki do jednego twego pnia łagodnego i zabierają zapasy. Czasem sąsiad twój pszczelarz ma takie złodziejki włoszki, które bardziej wolą wynosić z cudzej komory, niż lecieć na pracę w pole. Taki łagodny, niebroniący się pień wieczorem lub wczas rano zasitkować i wstawić na 1 lub 2 dni do piwnicy. Albo złodziejki zasitkować na 1-2 dni. Gdy nie pomaga to wszystko, ani pomazanie przedniej ściany rabowanego pnia naftą, karbolem, to najlepiej taki pień schować do piwnicy na 1 dzień, dawszy mu plaster z wodą, a w to samo miejsce postawić inny próżny ul, z ramką słodkiej wody. Oczko utkać szczelnie tak, aby tylko weszła cewka (rurka) na 1 cm. szeroka, równo ze ścianą ula, a wystająca na 1 dm. wewnątrz ula, tuż przy plastrze ze słodką wodą. Złodziejki będą się tam cały dzień ściągać i wewnątrz się gromadzić, a dziurki w cewce nie znajdą i przez cały 1 lub 2 dni nazbiera się ich spory rój. Wtedy, robimy, co chcemy; albo je puszczamy wolno na 3 dzień i tak więzione robotnice-złodziejki zwykle nie wracają w to miejsce, albo dajemy znać sąsiadowi, by sobie przyszedł zabrać złodziejki i więcej ich nie puszczał, albo robimy sztuczny rój. wywożąc go daleko i dając plaster z czerwiem lub z jajkami, by sobie matkę wygrzały, albo po 2 dniach na nowem miejscu, dajemy im matkę w klateczce i odpowiednią ilość plastrów. Nieraz jest wielki kłopot z rabującemi obcemi pszczołami. 

Aby nie dopuścić do napadania obcych pszczół na nasze, trzeba się strzec otwierać pnie i wykonywać tam jakieś czynności w dnie takie, kiedy niema żadnego pożytku. Jeśli w dni takie na wiosnę lub w jesieni musimy który pień otworzyć na pół godziny lub 10 minut, to wykonujemy to już pod wieczór lub wczas rano, kiedy lot pszczół ustaje lub jeszcze się nie rozpoczął, bo pszczoły mają węch nadzwyczajny!



Liczba wyświetleń artykułu: 540

Komentarze z forum pszczelarskiego

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszy i weź udział w dyskusji!




  Współpracują z portalem:

Anna Celińska

Anna Celińska

Autorka tekstów

Dziennikarz z wykształcenia, zawodu i pasji. Żaden temat nie jest jej obcy, a pszczoły z artykułu na artykuł uwielbia coraz bardziej. Na PortalPszczelarski.pl wrzuca teksty według najważniejszego klucza – informować, radzić, wyjaśniać to, co ważne dla Was. Bo bez czytelnika nie miałoby sensu pisanie.

Gospodarka wędrowna a zbieranie informacji o pożytkach

Ocena projektu zakup sprzętu w ramach mechanizmu Wsparcie Rynku Produktów Pszczelich 2014

Wielosił błękitny – roślina miododajna

Tadeusz Kaczkowski

Tadeusz Kaczkowski

Autor artykułów

Urodziłem się na Podolu. Jestem synem pszczelarza. Prowadzę własną pasiekę od 60 lat.

Trutowienie matek pszczelich

Enactus WSZiB

Enactus WSZiB

Partner serwisu

Zespół międzynarodowej organizacji studenckiej Enactus przy Wyższej Szkole Zarządzania i Bankowości w Poznaniu. Jego głównym obszarem działalności jest planowanie i realizacja projektów o charakterze edukacyjno-biznesowym w ramach społecznie odpowiedzialnego biznesu (CSR).

Opowiemy faktów full, jak w biznesie działa ul

Bee Power i Enactus WSZiB nagrodzony w konkursie! Cz. 1.

BeePower – Be or not to be, depends on a bee!

Tadeusz Kąkol

Tadeusz Kąkol

Autor tekstów

Emerytowany nauczyciel zawodu w Zespole Szkół Rolniczych. Obecnie zajmuje się pszczołami (12 uli) i ogrodnictwem (rośliny miododajne) w Grabowcu koło Zamościa.

Miód - produkt pszczeli

Pszczelarz, a kto to taki?

Propolis - produkt pszczeli