Bartnik Postępowy: Standarty uli w Polsce (1937.07-08)

Pasieka p. Bolesława Szymańskiego we Lwowie, składająca się z 30 pni w ulach związkowych. Na horyzoncie widoczne wieże radiostacji lwowskiej. Zdjęcie nieoryginalne (przetworzone).
Publikacja: Kazimierz Bajorek w: Bartnik Postępowy: Standarty uli w Polsce, nr 7-8 (1937), str 192-197
(Referat wygłoszony w dniu 2 maja 1937 roku na Ogólnopolskim Zjeździe Pszczelarzy w Poznaniu).
Z czarownej bajki wyczarował poeta wizję tych tajemniczych pałaców, w których wciąż dzieją się rzeczy nowe, odbywają się misteria odwieczne. Skąd się wzięły te ciche, a tak ciekawe budowle?
Tak jak człowiek, z chwilą wystąpienia na widownię dziejową, szukał mieszkań i schronów, w miejscach już przez naturę samą ukształtowanych, tak i wszelkie stworzenie żyjące korzystało z tych naturalnych kryjówek. I pszczoły równocześnie z człowiekiem zjawiające się na ziemi - korzystały z nor ziemnych, z dziupli drzewnych i t. p. Ostatnie szczególniej były pszczołom miłe, gdyż soki drzewne stężałe w zimie, chroniły jakby murem ciepłym serce ula, a równocześnie proces utleniania się tych soków, aczkolwiek zakrzepłych, zapewniał pszczołom zawsze i stale dopływ świeżego powietrza. O przewiewność uli troszczyła się sama przyroda.
Tak powstały pierwsze barcie. Rozwojowi pszczół sprzyjało bogactwo kwiecia, mnożyły się zatem pszczoły i miliony barci zasiały bory i puszcze, drzewa zaś kryły w swym wnętrzu zdrowe i cenne роkłady złota-miodu.
Kto nauczył ówczesnego mieszkańca ziemi jeść miód? Kto wskazał mu drogę do barci? Kto kazał mu się bronić dymem przed ostrzem żądeł poszczelich? Nazwiska tych wynalazców, bohaterów, może nie mniej ważne jak nazwiska największych odkrywców doby obecneј - pozostaną na wieki okryte tajemnicą.
Z biegiem czasu człowiek jednak karczował lasy. Do ciemnych mroków puszczy wdzierało się соraz częściej słońce. Powstawały роlany, a na środku tej polany - Роlan czyli Polak zakładał swe osiedle. Po drzewo chodził narazie do lasu, gdy jednak las coraz dalej odsuwał się od niego, wówczas on mozolnie krzemienną siekierą ścinał drzewa odwieczne, lub zgoła wykroty wlókł bliżej swej chaty, aby zabezpieczyć się w paliwo na czas dłuższy.
I o dziwo. Z przywłóczonego pnia sypnęły się pszczoły! Obleciały się dokoła, nie swoim wydało się im nowe położenie osiedla, obcą ziemia, ale przecież wewnątrz pnia pozostała matka-królowa, a na lotnych chyżych skrzydłach łatwo przecież dolecieć i do miododajnego boru i do kwiecia, co tym bujniej i barwniej pokrywał skapaną w słońcu polanę. Pozostały.
A pszczelarz ściął gałęzie, z jednej i z drugiej strony obciął zbędny pień gdy był za ciężki, pozostawił go w leżącej pozycji, a gdy lżejszy - postawił go w pozycji jak rósł w boru. Tak zrodził czy przypadek, czy też konieczność, pierwsze ule kłody - leżaki czy stojaki - a standarty tych uli pisała sama przyroda.
Rozpoczęła się wiekowa gospodarka w barciach i kłodach. Ciężkie były one, trudne do przenoszenia, ciężarem niemożliwym stały się w wędrówkach ówczesnego Polana. A wędrować, przenosić się trzeba było, bo ludzi przybywało i szukać trzeba było nowych ziem, nowych źródeł życia, nowych naturalnych bogactw przyrody. Jakżeż jednak porzucić te pszczoły, które dostarczały tak świetnego i zdrowego, a już koniecznego przysmaku, jakim okazał się miód.
Plótł więc pszczelarz ówczesny, od barci bartnikiem zwany, różne kosze, pudła ze słomy, wikliny, zasmarowywał je gliną, osadzał w nie roje. Powstały więc nowe systemy uli, kosze czyli kószki, lekkie i łatwe do transportów, ale jak i inne ule, nierozbieralne.
Gdy zaś zabrakło naturalnych barci, drzew starych było coraz mniej, albo też rosły już daleko od osiedli, wpadli na pomysł bartnicy ówcześni, których nie mniej niż dzisiejszych interesowało życie pszczół i zagadnienie postępu w pszczelarstwie, wyrabiać już z drzewa tartego różnej pojemności i kształtu pudła, w których jak i w barciach osadzano nowe roje, lecz do których dostęp był już łatwiejszy, bo specjalnie przez bartnika w postaci mniejszego lub większego, pojedyńczego lub złożonego zatworu z drzewa wyrobiony. Ulom tym nadawano najrozmaitsze kształty, powstawały więc cudaczne budowle, ni to domy mieszkalne, ni zamczyska, czy też pagody róźne, a styl każdej epoki i w tychże ulach znalazł swój oddźwięk i wyraz.
Dzięki bogactwu kwiecia, a więc i dostatecznej ilości miodu i wosku, zastąpieniu częściowemu słodyczy zawartej w miodzie tańszym i wygodniejszym w użyciu cukrem, a następnie i niedocenianiu tego tak nadzwyczajnego środka jakim jest miód, gospodarka w ulach nierozbieralnych zasklepiła się, zakonserwowała i nie wykazała żadnego dalszego postępu.
Przyszedł wiek XIX. Ciekawy Polan ks. Jan Dzierżon zapragnął niknąć w tajniki ula i poznać życie wewnętrzne tego zbrojnego narodu. Małe napozór przeprowadził w nierozbieralnym ulu zmiany, ale jakże doniosłe. U góry ula-skrzynki dał małe deseczki, szerokie na grubość plastra; a chociaż jeszcze brzegi plastrów łączyły pszczoły ze ścianami ula, to to drobne posunięcie dało początek dalszemu epokowemu przewrotowi w gospodarce pszczelej. Uruchomiono plastry, a wnętrze ula stało już otworem dla ciekawych tak czystej wiedzy, jak i skarbów w ulu zawartych, to jest miodu.
Za tym ulepszeniem poszły inne. Po uruchomieniu plastrów ukazała się miodarka, po miodarce węza sztuczna. Dziś ul, zdaje się, nie ma dla nas tajemnic. Pozornie jest to wielkie dzieło przez przyrodę pisane, pozornie każdą kartkę tego dzieła przeczytać można. Jakżeż jednak złudną jest nadzieja tych czytelników i tych badaczy, jak daleko są oni i teraz od przejrzenia tajníków życia pszczół i zbadania istoty zagadnień, które się w ulu odwiecznym prawem powtarzają, a których nie odkryje nawet bystre oko i precyzyjne szkiełko dzisiejszego mędrca!
Z ogromem postępu przyszło zrozumienie wartości miodu. Miodu! miodu żąda dzisiejszy bartnik, miodu za mało, dawać go jak najwięcej. Zaprząc jednak pszczół do pracy ponad miarę pszczelarz nie potrafi. Szuka on zatem dróg innych. Wszystko pszczołom przygotować, wszystko ułatwić, zorganizować, niech tylko miód znoszą; miodu, miodu jak najwięcej.
Podsyca więc nowoczesny pszczelarz pszczoły, aby siłę ich wytworzyć możliwie dużą na czas głównego pożytku, daje im węzę gotową, a chciałby dać gotowe plastry, wysiłek jego idzie w kierunku wzmożenia bogactwa roślin miododajnych, męczy się nad wynalezieniem środka obronnego przed chorobami, a już co do budowy uli, to jest wygodnych dla pszczół i pszczelarza mieszkań tej miodonośnej muchy, rozpętała się istna orgia wynalazków i pomysłów.
Śmiało można by twierdzić, że co drugi pszczelarz to wynalazca nowego ula, to reformator. Nie jednymi jednak drogami chodzą interesy pszczół i pszczelarza. Rozbieżne są często te drogi, a jeśli się nie zejdą i w parze zgodnie nie pójdą, zawiodą pomysły najchytrzejsze i albo jedna strona zmarnieje, to jest pszczoły, albo druga zrezygnuje, to jest bartnik. A droga właściwa, jak zwykle, idzie środkiem, ale jakże trudno odkryć właściwe szlaki!
Gdy jednak do czasu uruchomienia ramki i plastrów standarty ula pisała przyroda sama, tak już po tym terminie (ścisłej daty ustalić nie można), wysiłki wybitnych jednostek pszczelarskich szły w kierunku ustalenia typu ula, który, na zasadzie badań naukowych i praktycznych poczynań, byłby ulem standartowym.
Początek wprowadzenia ula standartowego dała Małopolska gdyż już w roku 1875 specjalna Komisja po długich naradach (Ciesielski, Kluczenko, Kułakowski) zgodziła się na przyjęcie ula nazwantego: "ulem Galicyjskiego Towarzystwa Pszczel.-Ogrodn."
I ramka, gdyż typ ula zależy w głównej mierze od wymiaru jego ramki, o wymiarach 480 mm na 227 mm, weszła w życie i dziś jeszcze dominuje na całej szerokości Małopolski od okopów św. Trójcy (nad Dniestrem), aż po Śląsk.
Ul ten Towarzystwa, ze wspоmnę nawiasem, nazwano potem ulem słowiańskim, a na kongresie pszczelarskim we Lwowie, w roku 1925, na cześć i dla utrwalenia pamięci wybitnego pszczelarza polskiego i twórcy tego ula, nazwano ulem Ciesielskiego.
Na terenie b. zaboru rosyjskiego ukazały się ule ramowe już w 1854 r. Były to ule ks. Dolinowskiego. Niedogodności tego ula usunął w roku 1880 bardzo czynny i wybitny działacz, pszczelarz Lewicki Kazimierz, zwężając ramki do 240×443 mm. Ul ten przyjął się pod nazwą ula Lewickiego. Pod koniec XIX w., po wprowadzeniu ula Lewickiego, zaczęto go ulepszać. Warszawskie Towarzystwo Pszczelarskie ustaliło w nim następujące zmiany: daszek jednolity, wylot ze szczytu przeniesiono na bok niedaleko brzegu ściany, przedłużono ul na 18 ramek.
Dodać wypada, że ul Lewickiego, jako otwierany z góry, w owym czasie okazał się bardzo praktyczny i dzięki swym zaletom przedostał się poza granice b. Kongresówki, nawet na dalekie tereny b. cesarstwa rosyjskiego.
W ostatnim dziesiątku lat XIX w. dodano do ula Lewickiego, już zmodyfikowanego, nadstawkę, wyloty przeniesiono do środka ściany szczytowej. Powstał ul warszawski typu Brzóski. Ul ten jednak i nadal ulegał dalszym modyfikacjom, a różni ówcześni pszczelarze poszerzali go do 25, a nawet do 29 ramek. Odmienną drogą poszło pszczelnictwo na terenie Wielkopolski, oraz na drogim każdemu polskiemu sercu Pomorzu. W gospodarce pszczelarskiej tych dzielnic Polski głęboki wpływ wywarła gospodarka niemiecka i wycisnęła swe piętno i na ulach, dając znaczną ilość uli standartowychi tworząc wybitną pstrokaciznę. Widzieliśmy tu więc ule dwu- trzy i czteropiętrowe, dostępne z boku, zwillingi różne, a jedynym jakby prastarym typem ula polskiego роzostała kószka słomiana, która z biegiem czasu przyjęła się pod nazwą "Wielkopolanki".
Gdyśmy jednak politycznie rozdzieleni zespolili się w jeden naród Polan, gdy wróciła do macierzy ziemia-kolebka naszych Piastów, o której Maria Konopnicka wspomina:
"Owej kruszwickiej sadyby i chaty
Nie strzegły mury ni wały dokoła,
Ale na grzędach pachniały tam kwiaty
I złota brzęczała pszczoła"
gdyśmy ochłonęli i szeroką już piersią mogli zaczerpnąć oddechu po wojnie światowej, ukraińskiej, bolszewickiej, nadal sprawa ula nie dała nam spokoju.
I czytamy w roku 1925 w jednym z czasopism pszczelarskich taką oto odezwę: "Stan ten powinien ulec zmianie, powinniśmy dokonać wyboru wprawdzie nie jednego typu ula, lecz jednej ramki dla wszystkich pasiek wszystkich dzielnic Polski. Jedna dzielnica drugiej nie może narzucać gwałtem swego ula czy ramki, lecz w zgodzie powinniśmy wybrać taką ramkę, która dla naszych warunków będzie najodpowiedniejszą".
Odezwa ta jednak nie poruszała dalszych zasadniczych cech ula standartowego, uważając ustalenie wymiarów ramki jako ostateczne słowo. Nie było więc mowy ani o materiale z jakiego ule ma się budować, ani o jego pojemności w głąb i na długość, t. j. na ilość ramek, ani o rozmiarach i położeniu wylotu, ani o matach, zatworze, daszku, powale i wielu jeszcze innych szczegółach, jak i o samej budowie ula standartowego. Bardzo ciekawe były wyniki tej odezwy, której załatwienie skoncentrowało się w Naczelnym Związku Towarzystw Pszczelniczych, ówczesnej naczelnej organizacji Pszczelarzy Polskich. Czytamy więc, chociaż w zasadniczym organie Nacz. Zw. Tow. Pszczel. wiadomość ta była wstydliwie w peticie ukryta, że "Komisja, ukonstytuowana dla dokonania wyboru jednolitej ramki dla pasiek w Polsce, na podstawie wyniku oddanych głosów szerokich warstw pszczelarzy, za pośrednictwem ankiety prasowej, uchwaliła wprowadzić ramki następujących wymiarów zewnętrznych: dla uli stojaków wysokość 435 mm, szerokość 300 mm, dla uli leżaków: wysokość 300 mm, szerokość 435 mm. Komisja zwraca się z usilną prośbą do wszystkich pszczelarzy oraz wytwórni uli w Polsce o zastosowanie się do powyższej uchwały i poleca wprowadzenie dla pasiek wybranej ramki, jako polskiej normalnej ramki szerokiej i wysokiej. Powyższy komunikat podpisało 12 osób пa 16 obecnych na zebraniu".
Do tej uchwały jednak, za małymi wyjątkami, nie zastosowano się, czyli, że historia standaryzacji, lub ściślej mówiąc, pierwsze kroki zmierzające do standaryzacji uli, nie przyniosły żadnych pożądanych rezultatów.
Pisano jednak wówczas o tej uchwale: "Otóż mamy już polską ramkę szeroką i wysoką. Chwila, od której uchwalono wprowadzić jednolite ramki do naszych pasiek, należy do jednego z najważniejszvch wydarzeń w historii pszczelarstwa w Polsce. Więc będziemy mieć ul stojak nadstawkowy, na wzór warszawskiego lecz z ramką polską, dostępny z wierzchu, ul stojak przystawkowy na wzór ula Ciesielskiego, dostępny z boku, ul leżak nadstawkowy czyli Dadanta-Blatta i t. p. wszystkie z ramką polską".
Niedługo trwała ta radość. Od czasu bowiem powzięcia tej uchwały t. j. od 9 marca 1925 roku, rozpoczyna się znów na łamach pism pszczelarskich gorąca walka o system ula. Opinie poszczególnych autorów artykułów o ulach oparte są na indywidualnych osobistych spostrzeżeniach, cechuje je gorąca wiara w ten czy inny system ula, jednak te gorące bezkrwawe walki można uważać za niezupełnie szczęśliwe, prowadziły bowiem do roznamiętnienia, a nie oparte były na żadnych bezstronnych wynikach, jakie mogłyby dać dane statystyczne z badawczych Zakładów Pszczelarskich. I szybko już, bo pod koniec września 1925 r. na kongresie ogólno-pszczelarskim we Lwowie śp. Liczbański Ludwik postawił z ramienia komisji, powołanej dla ustalenia wymiarów ramki normalnej w Polsce, wniosek na przyjęcie:
a) dla leżaków 435×300 mm.
b) dla stojaków 480x227 mm (system Ciesielskiego).
c) dla stojaków 435×240 mm (warszawski nadstawkowy).
Mimo wiążące uchwały, pszczelarze nadal poszukują idealnych uli standartowych. W roku 1926 prawie równocześnie ogłoszono w prasie pszczelarskiej opis kószki Wielkopolanki (lipiec 1926) oraz ula przemysłowego. Nazwę ula przemysłowego zmieniono w niedługim czasie, bo już w pięć miesięcy później na "ul leżak związkowy". Ul ten ma być wzorowany na ulach Roota i Dadanta. Przedziały gniazda i nadstawki jednakowe, o długości 450 mm, 300 mm szerokie i 260 mm wysokości. Wymiary ramek pozostawiono 435×250 mm. Wprowadzono natomiast ramki sekcyjne do produkcji miodu o szerokości i wysokości 105 mm. Ramki mają być robione systemem Hoffmana (poszerzone górne beleczki).
W jakiś czas (krótki) potem ukazał się w "Bartniku Wielkopolskim" opis czyli standart ula wielkopolskiego nadstawkowego.
Ul ten pomysłu p. Widery posiada tak w gnieździe jak i nadstawce ramki o wymiarze 360×260 mm.
Lata 1927 i 1928 to lata dalszych walk o ul standartowy. W tychże czasach, a może i nieco wcześniej, powstają i są ogłaszane standarty różnych systemów, jak ul inż. Drzymuchowskiego, ul Radomskiego, ul Rzepeckiego, ul Snowadzkiego, ul "Piast" p. Bułki, ul pomorski i cały szereg innych.
Pod jesień 1928 r. ustalono z grubsza opis ula warszawskiego nadstawkowego "model 29". Model ten jednak, jak i poprzednie ule "ustalone", nie wszedł w praktyczne użycie, pozostał nadal na papierze. 1929 r. ustalił zarząd Naczel. Zw. Organ. Pszczel. typ dla Dadanta.
Na pracach tych nie wyczerpała się jednak celowa dążność pszczelarzy w poszukiwaniu ula idealnego. Powstawały nowe ule, jak Wernera, inż. Olecha, a jakiś czas modnym był też ul oświetlony. Do porozumień jednak nie doszliśmy. Standaryzacja uli utkwiła na martwym punkcie.
Sprawy standaryzacji uli nie ruszyła naprzód też uchwała, powzięta na konferencji pszczelarskiej - zwołanej w 1936 roku przez Ministerstwo Roln. i R. R. powołującа komisję do opracowania standartów uli najbardziej znanych w Polsce i najbardziej rozpowszechnionych. Komisja swego zadania nie spełniła. - Stanęliśmy na punkcie, z któregośmy wyszli w pierwszych okresach odzyskania niepodległości. Nie należy jednak tracić nadziei. W ogólnopolskich zjazdach pszczelarskich, a więc w takim jak dzisiejszy, krzepnie myśl pszczelarska, następuje zrozumienie konieczności podporządkowania sie jednostki ogółowi, konieczności przyjęcia pewnych ram, wśród których obracać się ma życie pszczelarskie. A według słów Jana Kasprowicza:
„Może to chwila przebudzeń,
Gdzie, wstydząc się swojej gnuśności
Zbyt długiej, uczuje człowiek,
Iż stalowe ma kości?"
Niech kości tych stalowych siły oplatujących je mięśni użyje do zgody, zjednoczenia i do stworzenia jednego standartowego ula Polskiego. (Z„Pasieki Pomorskiej".)
Liczba wyświetleń artykułu: 467
Komentarze z forum pszczelarskiego
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszy i weź udział w dyskusji!
Bartnik Postępowy: W sprawie rezerwatów pszczelich (1937.04)
https://wmbc.olsztyn.pl/dlibra/publication/3301/edition/3184/content Portal Pszczelarski
Bartnik Postępowy: Mój sposób budowy uli słomianych (1932.03)
https://wmbc.olsztyn.pl/dlibra/publication/3228/edition/3110/content Portal Pszczelarski
Bartnik Postępowy: Rady dla początkujących. List na marzec (1932.03)
https://wmbc.olsztyn.pl/dlibra/publication/3228/edition/3110/content Portal Pszczelarski
Bartnik Postępowy: Zimowla w stebniku (1932.02)
https://wmbc.olsztyn.pl/dlibra/publication/3224/edition/3105/content Portal Pszczelarski
Bartnik Postępowy: Rady dla początkujących. List na luty (1932.02)
https://wmbc.olsztyn.pl/dlibra/publication/3224/edition/3105/content Portal Pszczelarski
Bartnik Postępowy: Uodpornienie pszczół na zarazę gnilca amerykańskiego (1937.04)
https://wmbc.olsztyn.pl/dlibra/publication/3301/edition/3184/content Portal Pszczelarski
Bartnik Postępowy: Rozważania nad ulem Czyńki (1921.02)
https://pbc.gda.pl/dlibra/publication/77915/edition/71257/content Portal Pszczelarski












