Kim jest pszczelarz, a kim posiadacz uli?
Współczesne pszczelarstwo często bywa sprowadzane do liczb: liczby rodzin, kilogramów miodu, kosztów leczenia warrozy i opłacalności sezonu. Teraz dochodzą potencjalne zakazy, nakazy, obowiązkowe rejestracje. Formalności, liczby, walka o przetrwanie, zmagania z cenami miodu i chorobami powodują, że zapominamy...
W tym wszystkim łatwo zgubić coś bardziej subtelnego - pytanie o relację człowieka z pszczołą. Bogdan Piekarz przypomina o tym w sposób prosty, ale niepokojąco trafny:
"Różnica między nimi polega na tym, że posiadacz jest zadowolony gdy uzyskuje od pszczół miód a prawie wcale nie rozumie co się dzieje w ulu. Pszczelarz natomiast żywi nienasycone pragnienie poznania wszystkiego co dotyczy pszczół..."
To zdanie nie jest tylko definicją. Jest diagnozą pewnej postawy wobec życia. Bo „posiadacz pszczół” nie musi być osobą obojętną czy nieuczciwą. To raczej ktoś, kto zatrzymuje się na powierzchni zjawiska. Dla niego ul jest źródłem produktu, a pszczoły środkiem do celu. Relacja kończy się tam, gdzie zaczyna się zysk. Dlatego paradoksalnie, pszczelarzem może być osoba, która ma pod swoją opieką nawet jeden ul, natomiast posiadaczem pszczół właściciel tysięcy rodzin...
Pszczelarz jako człowiek ciekawości
Pszczelarz natomiast wchodzi głębiej. Nie dlatego, że musi, ale dlatego, że nie potrafi inaczej. W pewnym momencie przestaje go satysfakcjonować samo „mieć miód”. Zaczyna go interesować, dlaczego on w ogóle powstaje, co dzieje się w środku ula, jak zmienia się rytm życia rodziny pszczelej wraz z pogodą, kwitnieniem roślin i porą roku. Pojawia się ciekawość, która nie ma końca - i właśnie dlatego staje się formą postawy wobec świata.
Bogdan Piekarz zauważył, że ta różnica nie zależy od liczby uli ani od stażu. Można mieć kilkadziesiąt rodzin i pozostać „posiadaczem”. Można mieć jedną i być pszczelarzem w pełnym sensie tego słowa. Bo nie chodzi o skalę, tylko o wrażliwość. O sposób patrzenia.
Ul i prawa natury
W tej perspektywie pszczelarstwo przestaje być zawodem w klasycznym sensie. Staje się rodzajem uczenia się natury, która nie podporządkowuje się człowiekowi. Pszczoły nie są posłuszne w ludzkim rozumieniu tego słowa. One są częścią systemu, który ma własną logikę. I to właśnie zderzenie z tą logiką zmienia człowieka.
„W ten sposób nowicjusz stopniowo uświadamia sobie istnienie praw natury i konieczność stosowania się do nich.”
To zdanie można czytać szerzej niż tylko w kontekście ula. Pszczoły stają się tu nauczycielem czegoś fundamentalnego: że świat nie jest projektem do realizacji, lecz procesem, do którego trzeba się dostroić. Pszczelarz uczy się więc nie tyle kontrolować, ile rozumieć moment, w którym kontrola przestaje mieć sens.
Pokora wobec natury
W tej nauce jest również pokora wobec tego, co nieprzewidywalne. Pogoda, która potrafi zrujnować cały sezon, staje się symbolem ograniczeń ludzkiego działania. Człowiek planuje, przygotowuje się, inwestuje czas i pracę, ale natura pozostaje ostatecznym arbitrem. I nie ma w tym ani niesprawiedliwości, ani nagrody - jest tylko rzeczywistość.
Pszczoły nauczą Cię charakteru, cierpliwości i pokory
Z czasem pszczelarz zaczyna dostrzegać, że jego praca nie dotyczy wyłącznie pszczół. Dotyczy również jego samego. Wymaga spokoju, powściągliwości, opanowania. Każdy gwałtowny ruch ma konsekwencje, a każda nieuważność zostaje szybko „skorygowana” przez użądlenie. W tym sensie pszczoły uczą nie tylko techniki, ale też charakteru.
„Praca przy pszczołach wpływa także na psychikę pszczelarza. Musi on nauczyć się unikania gwałtownych odruchów za które płaci się dodatkowymi użądleniami.”
To bardzo ciekawy moment tej relacji: człowiek nie tyle panuje nad pszczołami, ile poddaje się ich rytmowi. Uczy się spowolnienia, obserwacji, wyczucia momentu. A wraz z tym pojawia się coś jeszcze - inny stosunek do natury. Nie jako zasobu, ale jako partnera, który ma własne zasady.
Pszczelarstwo to doświadczanie, nie posiadanie
W tym sensie pszczelarstwo może być doświadczeniem niemal filozoficznym. Nie dlatego, że operuje abstrakcyjnymi pojęciami, ale dlatego, że zmusza do konfrontacji z pytaniem o granice ludzkiej sprawczości. I o to, czy świat da się „posiadać”, czy raczej tylko współzamieszkiwać.
Na końcu tej drogi nie stoi większa ilość miodu ani bardziej efektywna pasieka. Stoi zmiana w człowieku - trudna do zmierzenia, ale widoczna w sposobie myślenia i działania. Która dodatkowo przekłada się również na inne przestrzenie życia. Dlatego prawdziwego pszczelarza można "rozpoznać" nawet gdy jest daleko od swoich uli.
„Pszczelarstwo może pomóc w znalezieniu pokoju wewnętrznego oraz wiary w siebie, poszerza nasze horyzonty.”
Być może najprostsza różnica między posiadaczem pszczół a pszczelarzem nie dotyczy umiejętności, lecz intencji. Pierwszy patrzy na efekt. Drugi na proces, który ten efekt umożliwia. Pierwszy chce mieć. Drugi chce rozumieć.
A pszczoły - jak się zdaje - bardziej „odpowiadają” tym, którzy próbują je zrozumieć, niż tym, którzy chcą je jedynie posiadać.
Liczba wyświetleń artykułu: 804
Komentarze z forum pszczelarskiego
blondynekkrk 2026-05-30 07:47:36
Czerwiec w pasiece (Stefan Röhrenschef, 12 miesięcy w pasiece, 1925)
https://rcin.org.pl/dlibra/publication/3421/edition/51118/content Portal Pszczelarski
Zalecenia pszczelarskie na czerwiec
Obowiązki pszczelarza w czerwcu Portal Pszczelarski
Odpowiedzialność cywilna pszczelarza w Polsce - kiedy rzeczywiście powstaje ryzyko odszkodowania
Kiedy rzeczywiście powstaje ryzyko odszkodowania? Joanna Baran
Kwiecień w pasiece (Stefan Röhrenschef, 12 miesięcy w pasiece, 1925)
https://rcin.org.pl/dlibra/publication/3421/edition/51118/content Portal Pszczelarski
Aneta Strachecka: Pozwólmy pszczołom po prostu żyć
Wywiad z prof. dr hab. Anetą Strachecką Joanna Baran
Bartnik Postępowy: Rady dla początkujących. List na marzec (1932.03)
https://wmbc.olsztyn.pl/dlibra/publication/3228/edition/3110/content Portal Pszczelarski
Marzec w pasiece (Stefan Röhrenschef, 12 miesięcy w pasiece, 1925)
https://rcin.org.pl/dlibra/publication/3421/edition/51118/content Portal Pszczelarski












