Portal Pszczelarski

Chemia, która zostaje na lata. Pozostałości leków i pestycydy kumulują się w ulach

warroza wosk pszczeli tau-fluwalinat coumaphos amitraz tymol warroacydy

Przez ostatnie dekady walka z warrozą stała się centralnym elementem nowoczesnego pszczelarstwa. Pasożyt Varroa destructor zmienił sposób prowadzenia pasiek na całym świecie. Dlatego dla wielu pszczelarzy regularne leczenie rodzin stało się tak oczywiste jak karmienie zimowe czy wymiana matek. Problem jednak polega na tym, że skuteczne zwalczanie warrozy coraz częściej zaczyna przypominać próbę gaszenia pożaru benzyną. Środki chemiczne ograniczają populację pasożyta. Jednak, co dowodzą najnowsze badania, pozostawiają po sobie trwały ślad w środowisku ula.

Najnowsze ogólnoeuropejskie badanie przeprowadzone w ramach projektu INSIGNIA-EU pokazuje skalę tego zjawiska z niespotykaną dotąd dokładnością. Naukowcy monitorowali 312 pasiek we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Analizowali obecność syntetycznych warroacydów w środowisku ula. Wyniki są jednoznaczne i bardzo niepokojące. Większość europejskich rodzin pszczelich żyje dziś w chronicznie skażonym chemicznie środowisku. Głównym rezerwuarem tych substancji okazuje się sam wosk pszczeli. 

Mówiąc zatem wprost - w wosku kumulują się pestycydy, pozostałości po akarycydach. Zatem nawet przetapianie własnego wosku i tworzenie własnej węzy nie chroni przed skażeniem środowiska ula.

Ul jako środowisko chemiczne

Przez wiele lat warroacydy postrzegano głównie jako narzędzie leczenia. Jeśli preparat był skuteczny przeciwko roztoczowi i nie powodował natychmiastowego zatrucia pszczół, uznawano go za względnie bezpieczny. Współczesne badania coraz wyraźniej pokazują jednak, że problem należy rozpatrywać w dużo szerszej perspektywie. 

Ul nie jest sterylnym pojemnikiem, lecz złożonym mikrośrodowiskiem biologicznym, w którym substancje chemiczne krążą przez lata pomiędzy pszczołami, woskiem, miodem, propolisem i pyłkiem. Każde leczenie pozostawia ślad. Szczególnie dotyczy to substancji silnie lipofilnych, czyli dobrze rozpuszczających się w tłuszczach. Do tej grupy należą między innymi Tau-fluvalinate oraz Coumaphos. 

To właśnie ich właściwości chemiczne sprawiają, że niezwykle łatwo wiążą się z woskiem pszczelim. A ponieważ plastry bywają użytkowane przez wiele sezonów, a stary wosk jest regularnie przetapiany na nową węzę, chemiczne pozostałości nie znikają wraz z zakończeniem leczenia. One pozostają w systemie. 

Badanie INSIGNIA-EU pokazuje, że w wielu ulach wykrywano obecność warroacydów nawet wtedy, gdy w danym momencie nie prowadzono żadnego leczenia. Oznacza to, że pszczoły są stale eksponowane na niskie dawki substancji chemicznych uwalnianych ze starych plastrów. Ten sam fakt powoduje, że na "leki" eksponowane są stale roztocza Varroa destructor i pozwala budować im odporność na dotąd skuteczne substancje. 

To fundamentalnie zmienia sposób rozumienia problemu. W praktyce rodzina pszczela może funkcjonować w przewlekle skażonym środowisku przez całe pokolenia pszczół.

Wosk przestał być neutralny

Jednym z najmocniejszych wniosków płynących z badań jest rola wosku jako długoterminowego magazynu chemikaliów. Dotychczas wielu pszczelarzy traktowało wymianę plastrów przede wszystkim jako element higieny pasiecznej lub ograniczania chorób czerwiu. Dziś coraz wyraźniej widać, że chodzi również o toksykologię. 

Wosk działa jak chemiczna gąbka. Wchłania substancje stosowane podczas leczenia, a następnie bardzo powoli oddaje je z powrotem do środowiska ula. Szczególnie trwały okazał się tau-fluwalinat, wykrywany w ogromnej liczbie próbek z całej Europy. Co istotne, wysokie poziomy tej substancji rzadko świadczyły o aktualnym leczeniu. Najczęściej były efektem wieloletniego nagromadzenia pozostałości. 

To niezwykle ważna obserwacja, ponieważ przewlekła ekspozycja na niewielkie dawki toksyn może wywoływać skutki subtelniejsze niż ostre zatrucie, ale znacznie bardziej podstępne biologicznie. Nie chodzi już wyłącznie o śmierć pszczół po kontakcie z dużą dawką środka. Chodzi o długotrwałe osłabienie odporności, zaburzenia detoksykacji organizmu, problemy rozwojowe czerwiu, większą podatność na wirusy i obniżenie ogólnej kondycji rodziny. 

W praktyce może to oznaczać, że część rodzin określanych jako "słabe", "nierozwijające się" czy "niewychodzące z zimowli" funkcjonuje po prostu w chronicznie obciążonym środowisku chemicznym.

Nie pojedyncza substancja, lecz chemiczny koktajl

Jeszcze bardziej niepokojące są dane dotyczące współwystępowania różnych warroacydów. Badacze wykazali, że około 80% dodatnich próbek zawierało więcej niż jedną substancję aktywną, a ponad jedna trzecia próbek zawierała jednocześnie trzy syntetyczne warroacydy.

To bardzo ważne, ponieważ toksykologia mieszanin działa inaczej niż toksykologia pojedynczych substancji. Dwa środki, które osobno wydają się względnie bezpieczne, razem mogą wywoływać znacznie silniejsze skutki biologiczne. Szczególnie niebezpieczne okazuje się połączenie coumaphosu i tau-fluwalinatu. Oba związki konkurują o te same mechanizmy detoksykacyjne w organizmie pszczoły, co utrudnia neutralizację toksyn. W efekcie pszczoła może być przeciążona metabolicznie nawet wtedy, gdy poziom każdej substancji z osobna pozostaje relatywnie niski.

To właśnie tutaj pojawia się problem tak zwanego efektu koktajlu. W rzeczywistych warunkach ulowych pszczoły niemal nigdy nie mają kontaktu z pojedynczą substancją. Funkcjonują raczej w środowisku wieloskładnikowej mieszaniny obejmującej warroacydy, fungicydy, insektycydy rolnicze i pozostałości innych środków chemicznych. Do pozostałości leków na warrozę dochodzą jeszcze zanieczyszczenia środowiska, pozostałości pestycydów i herbicydów. Te wszystkie substancje wpływają długofalowo na zdrowie rodzin pszczelich. Natomiast "mix" powoduje, że toksyczność się zwiększa. 

Nowoczesna toksykologia coraz częściej wskazuje, że takie przewlekłe wieloskładnikowe narażenie może być jednym z głównych ukrytych czynników osłabiających współczesne rodziny pszczele.

Amitraz - ostatnia linia obrony?

Szczególnie interesujące są wyniki dotyczące Amitraz. Badanie pokazuje, że jest on obecnie najintensywniej stosowanym syntetycznym warroacydem w Europie. W wielu miejscach wykrywano bardzo wysokie poziomy jego metabolitów, co sugeruje częste i intensywne leczenie. Nie jest to przypadek. W wielu regionach Europy skuteczność starszych substancji spadła z powodu narastającej odporności warrozy. Pszczelarze coraz częściej opierają więc kontrolę pasożyta właśnie na amitrazie. 

Problem polega jednak na tym, że również wobec niego zaczynają pojawiać się sygnały odporności. Autorzy pracy przypominają, że rekordowe straty rodzin pszczelich obserwowane w 2025 roku były częściowo wiązane z nieskutecznością leczenia amitrazowego oraz masowym namnażaniem się warrozy przenoszącej wirusy. 

To może oznaczać początek bardzo poważnego kryzysu. Współczesne pszczelarstwo zostało bowiem zbudowane na założeniu, że warrozę da się kontrolować chemicznie. Jeśli kolejne substancje będą traciły skuteczność, konieczna stanie się głęboka zmiana całego modelu gospodarowania rodzinami pszczelimi. 

Dlaczego "miękka chemia" nie dominuje?

Interesujący jest również fakt, że Thymol wykrywano znacznie rzadziej niż syntetyczne warroacydy. Tymol, podobnie jak kwasy organiczne, uchodzi za bardziej przyjazny środowisku ula. Nie kumuluje się w wosku tak długo i nie tworzy wieloletnich rezerwuarów skażenia.

Dlaczego więc nadal dominuje "twarda chemia"?

Odpowiedź jest złożona. Preparaty naturalne bywają trudniejsze w stosowaniu, bardziej zależne od temperatury i często mniej przewidywalne pod względem skuteczności. W realiach zawodowego pszczelarstwa wielu producentów wybiera rozwiązania szybkie, wygodne i dające natychmiastowy efekt. To jednak prowadzi do błędnego koła. Im intensywniej stosowane są syntetyczne warroacydy, tym większe ryzyko odporności pasożyta oraz kumulacji pozostałości w środowisku ula.

Pszczelarstwo przyszłości będzie musiało zmienić podejście do wosku

Najważniejszym praktycznym przesłaniem tych badań jest prawdopodobnie konieczność zupełnie nowego podejścia do gospodarki woskiem. Jeszcze niedawno wielu pszczelarzy skupiało się głównie na skuteczności leczenia. Dziś równie ważne staje się pytanie: jak bardzo skażone chemicznie jest środowisko ula?

Regularna wymiana plastrów, kontrola jakości węzy, ograniczanie wieloletniego recyklingu skażonego wosku i rozsądna rotacja metod leczenia mogą w przyszłości okazać się równie ważne jak samo zwalczanie warrozy. 

Badanie INSIGNIA-EU pokazuje bardzo wyraźnie, że problem współczesnego pszczelarstwa nie sprowadza się już wyłącznie do pasożyta. Coraz większym wyzwaniem staje się także chemiczne dziedzictwo wieloletniej walki z nim. I być może właśnie ono będzie jednym z kluczowych czynników decydujących o przyszłości europejskich pszczół.

Bibliografia

Van der Steen J.J.M. i in., Synthetic varroacides in honey bee colonies: A comprehensive monitoring program across the European Union., Environmental Technology & Innovation 2026, https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S2352186426001185?via%3Dihub, Data odczytu: 2026.05.12



Liczba wyświetleń artykułu: 785

Komentarze z forum pszczelarskiego

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszy i weź udział w dyskusji!




  Współpracują z portalem:

Tadeusz Kąkol

Tadeusz Kąkol

Autor tekstów

Emerytowany nauczyciel zawodu w Zespole Szkół Rolniczych. Obecnie zajmuje się pszczołami (12 uli) i ogrodnictwem (rośliny miododajne) w Grabowcu koło Zamościa.

Pyłek kwiatowy a pyłek pszczeli

Propolis - produkt pszczeli

Miód - produkt pszczeli

Pasieka Syta Pszczoła

Pasieka Syta Pszczoła

Pasieka Syta Pszczoła to marka pod którą prowadzi swoją pasiekę doświadczony pszczelarz - Michał Wawszczak. Kontakt dla Klientów i mediów: 794 666 570

Miód wędzony - powstanie, proces wędzenia, przeznaczenie

Tadeusz Netczuk

Tadeusz Netczuk

Autor tekstów

Doświadczony pszczelarz. Chowem pszczół zajmuje się od 1970 r. Obecnie jego pasieka zlokalizowana jest w ROD Bielany we Wrocławiu.

Kopulacja i rozwój murarki ogrodowej (Osmia rufa L.)

Ciasto czekoladowe z miodem – komentarz do przepisu

Hodowla murarki ogrodowej (Osmia rufa L.)