Mirosław Pietrzak o Konferencji VR-2033 Polska
Wkrótce w Warszawie odbędzie się konferencja dotycząca biotechniki w pszczelarstwie. Wydarzenie to skupia środowisko pszczelarzy, naukowców oraz praktyków zainteresowanych nowoczesnymi metodami walki z warrozą i rozwojem pszczelarstwa bez użycia twardej chemii. Poniżej przedstawiono wypowiedzi organizatorów dotyczące celu konferencji, znaczenia biotechniki oraz jej zastosowania w Polsce i Europie.
Joanna Baran: Dlaczego ta konferencja jest tak ważna i potrzebna pszczelarstwu w Polsce?
Mirosław Pietrzak: Ta konferencja ma dla nas olbrzymie znaczenie z dwóch powodów:
Po pierwsze konferencja jest podsumowaniem jednego z etapów trudnej drogi ruchu Varroaresistenz 2033 Polska Stowarzyszenie. Jest więc możliwością pokazania się na rynku polskim. Początki wielu inicjatyw są często nieprzewidywalne. Firma, Pietrzak-Kubiak kraty-izolatory, którą prowadzimy razem z żoną Kasią od wielu lat wykonuje sprzęt, określany jako narzędzia do biotechniki w pszczelarstwie. Wykonujemy więc takie narzędzia jak (klatki, klateczki, izolatory i specjalne przegrody z krat pionowych) dla odbiorców w wielu krajach. Przy jednym z takich projektów realizowanych dla pszczelarzy w Belgii poznaliśmy Thomasa van Pelt. Thomas uczestnicząc w niemieckim ruchu Varroaresistenz 2033 szkolił pszczelarzy w Europie z nowoczesnych metod biotechnicznych.
W grudniu 2023 na nasze zaproszenie spotkaliśmy się w Łodzi z grupą naukowców z Polski. Byli to prof. Aneta Strachecka, dr Anna Gajda, dr Patrycja Staniszewska, prof. Krzysztof Olszewski i właśnie Thomas van Pelt. Thomas wygłosił (w naszym domku letnim) wykład na temat metod biotechnicznych, taki jak w Varroaresistenz 2033. Dalej były nasze rozmowy i mój pomysł, że ruch VR-2033 Polska powstanie w Polsce. W styczniu pojechaliśmy do niemieckiego Landestagu w Dreźnie na Konferencję Arbeitstagung-Varroaresistenz. Uczestniczyła wymieniona grupa z wyłączeniem Anny Gajdy, która z przyczyn osobistych zrezygnowała. To było niesamowicie interesujące dla nas wydarzenie. Z jednej strony nasza zwarta grupa z Polski, a z drugiej piękna i duża sala wypełniona grupą ludzi z branży pszczelarskiej z Niemiec i kilku krajów Europy. Nie spodziewaliśmy się tak miłej i ciepłej relacji i przyjęcia nas jako gości szczególnych. Tym bardziej, że wśród gospodarzy był minister rolnictwa, wielu znanych naukowców z Europy, prezydent Drezna i wielu prezydentów dużych organizacji związkowych, zarówno amatorów jak i zawodowców. Byli także szefowie dużych organizacji hodowców wszystkich ras pszczół.
Wiedziałem, że musimy się pokazać z dobrej strony, ale chcieliśmy też zrozumieć olbrzymie zainteresowanie pszczelarzy i środowisk samym ruchem VR 2033. Spodobało nam się to, że jest to ruch spontaniczny, będący zebraniem kilkudziesięcioletniego doświadczenia od wielu znanych naukowców i pszczelarzy, ale finansowany z własnych prywatnych środków. W wielu krajach w tym także w Polsce w stronę wielu ludzi korzystających ze środków unijnych w wielu programach płynęły często jakieś posądzenia i insynuacje. Podobnie było w Niemczech. Ten ruch był totalnie czysty, za wszystko trzeba sobie samodzielnie zapłacić.
Taki był nasz początek i po powrocie do Polski zabraliśmy się do pracy. Varroaresistenz Polska za zgodą oficjalną partnerów niemieckich stała się faktem także w Polsce. Znak firmowy, strona FB i wspólne spotkania stały się faktem. To dało nam wielką swobodę i nieograniczone możliwości działania. Przed nami była trudna droga, ale korzystając z wzorców i z doświadczenia kolegów z wielu krajów a głównie z Niemiec stawialiśmy krok po kroku, na razie więcej na rynku niemieckim, ale także u nas. Jeździliśmy na różne konferencje i pokazywaliśmy się. Uruchomiliśmy oficjalnie Stowarzyszenie VR 2033 Polska, żeby uzyskać prawną podmiotowość, ale jako non profit. To dawało nam satysfakcję. W następstwie podpisaliśmy oficjalne porozumienie o współpracy z VR-2033 Niemcy i osobne porozumienia z niemieckimi udziałowcami. Dotyczyło to dwóch największych związkowych organizacji pszczelarzy z Niemiec (zawodowej i amatorskiej), a także trzech największych niemieckich organizacji hodowców.
Po drugie - ta konferencja jest olbrzymią szansą dla pszczelarzy, którzy borykają się z wieloma problemami dotyczącymi varrozy. Chcemy im pomóc, więc organizujemy konferencję, żeby do nich dotrzeć. Struktury związkowe są duże, a więc chcemy to wykorzystać. W Polsce źle się mówi o związkach. My chcemy z nimi w wielu kwestaiach współpracować i to jest duże wyzwanie. Zauważyliśmy, że dzielenie się wiedzą daje wymierne wyniki. Za mało jest jednak naukowców którzy mogliby tą wiedzę przekazać tak dużej liczbie pszczelarzy, w kołach i organizacjach, których jest ponad 200 i które reprezentują kilkudziesięciotysięczną liczbę pszczelarzy. Jak można to wspomóc?
Zaprosiliśmy ok. 300 osób i wiemy, że uczestnicy reprezentują wiele organizacji pszczelarskich, więc jeśli każda z organizacji wskaże jedną chętną osobę, to możemy wspólnie zorganizować szkolenia dla tych osób. Szkolenia przeprowadzi specjalnie powołany zespół fachowców w biotechnice. Ci chętni, którzy zostaną przeszkoleni to tzw. „multiplkatorzy” (nazwa pochodzi z Niemiec, tam to doskonale funkcjonuje) zajmą się szkoleniami w organizacjach lokalnych i kołach w miejscach ich zamieszkania i działania.
Tak zrobiono w Austrii i w Niemczech i to zagrało, dlaczego więc, by nie u nas?. Tak jak podkreślał prof. Olszewski cytując Bartjana Fernhouta: "Współczesne pasieki to jeden wielki szpital. A pszczelarze są lekarzami, którzy mimo dużej wiedzy nie radzą sobie z opanowaniem warrozy."
Reasumując wiele się zmienia i przekaz dla pszczelarzy powinien być w jednolity i w miarę możliwości w jednym przedziale czasowym. To daje najlepsze efekty działania i to staramy się przekazać jako VR-2033.

Joanna Baran: Pytanie: Od jak dawna metody biotechniczne są stosowane w zwalczaniu warrozy i które kraje wiodą prym w tej kwestii? Jaka jest popularność tych metod oraz realna skuteczność?
Mirosław Pietrzak: Metody biotechnicznej walki z warrozą propagowane były już w latach 80-tych dwudziestego wieku. Powyższe pytanie jest raczej do naukowców i samych pszczelarzy. W literaturze pojawia się wiele nazwisk osób, które ten kierunek propagowały, może niekoniecznie pod nazwą biotechniki (ta nazwa jest trendem ostatnich lat), ale nie chodzi o to żeby do tych nazwisk powracać i je tu wymieniać. Kluczowa jest, wiedza w danym czasie, teraz, żeby wyjść z wygodnictwa które przez jakiś czas dawała wszystkim chemia. Była szybka, wygodna, ale niestety nie przyniosła tego czego oczekiwano. Lepiej i skuteczniej można to zrozumieć słuchając lub czytając dr Ralpha Buchlera lub prof. Krzysztofa Olszewskiego. Kontynuacja zdrowego pszczelarstwa przy stosowaniu chemii nie jest bezpieczną i właściwą drogą. Trudno mi się tu wypowiedzieć skutecznie, ponieważ nie jestem naukowcem. Pracuję jednak w zespole VR-2033 więc wiem jakie trendy w tym zakresie obowiązują nie tylko w Europie.
Nauka, testy, doświadczenia w pasiekach dowiodły, że metody biotechniczne stanowią bardzo skuteczną formę zwalczania warrozy. Z informacji jakie posiadamy, zebranych przez nas przez okres ostatnich 15 lat wiemy, że w wielu Państwach Europy stosowano izolatory i różne formy biotechniczne. Wysyłaliśmy je do Italii, Austrii, Niemiec, Anglii, Szwajcarii, Francji, Australii, Nowej Zelandii i USA.
W Polsce bardzo często pszczelarze używali izolatorów do innych czynności, ale była też duża grupa pszczelarzy stosująca jedynki i dwójki do metod biotechnicznych. Wiem, że w efekcie końcowym używano najczęściej twardej chemii lub sporadycznie kwasów, natomiast ostatnie dwa lata trwa widoczne odejście od twardej chemii. Teraz są już metody dwa w jednym pozwalające na zastosowanie w jednym narzędziu dwóch metod: czerwiowej i bezczerwiowej. W wielu Państwach mamy klientów prowadzących pasieki bez używania chemii twardej, a nawet bez jakichkolwiek kwasów.
Joanna Baran: Jak wygląda stosowanie metod biotechnicznych w Polsce?
Mirosław Pietrzak: Myślę, że tu zdecydowanie pszczelarze mogą się wzorować na dwóch pozycjach książkowych: „Letnie przerywanie czerwienia w walce z chorobami pszczół”, autorów Uzunow, Gabel, Buchler i „Biotechniczne zwalczanie warrozy. Współczesne możliwości „archaicznych metod”. Obie pozycje książek wydane w Bee & Honey Sp. z o.o. i dostępne do zakupu w Wydawnictwo Pasieka. Podane przykłady są jedynie sugerowanymi wskazówkami od autorów, uzyskanymi w trakcie prób, badań, doświadczeń. Istnieje dowolność w tym temacie oparta na wielu uwarunkowaniach, doświadczeniu, rodzaju gospodarki, pracochłonności, regionie, środowisku.
Joanna Baran: Czy biotechnika jest potrzebna polskiemu pszczelarstwu i od czego pszczelarze mogą zacząć?
Mirosław Pietrzak: Tak uważam, że zdecydowanie tak. Nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach Europy. Ruch VR-2033 wywodzi się z Niemiec, ale w grupie jest wiele Państw więc znamy przykłady z 15 państw, które z nami współpracują. Tylu przedstawicieli było na ostatnich Varroaresistenz w szwajcarskim Plantahof. Nie oznacza to, że wzorujemy się i współpracujemy tylko z zagranicą.
W Polsce mamy ponad 100 tys. pszczelarzy, świetnych naukowców i wielu ludzi z branży, którzy wchodzą i istnieją w ruchu i którzy wnoszą wciąż nowe impulsy. Najważniejsze jest dzielenie się wiedzą w sposób czytelny i zrozumiały. Na rynku jest coraz więcej narzędzi i stawiamy tu na prostotę i wygodę dla pszczelarza.
Powstają więc nowe narzędzia, filmy, instrukcje, opisy. Jeszcze kilka lat wstecz nie było to tak eksponowane.
Analizujemy też inne rynki poza Europą np. USA, Australia, Nowa Zelandia. Także tam dostarczamy to, co funkcjonuje. Do USA wysłaliśmy już kilkanaście tysięcy narzędzi dostosowanych do ich ramek.
W Polsce nasza współpraca dotyczy głównie Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie prof. Aneta Strachecka, Krzysztof Olszewski. Niedawno razem z wymienionymi naukowcami byliśmy wspólnie ze stoiskiem i wykładami w zakresie biotechniki w austriackim Wels.
Jesteśmy już po rozmowach i podpisaliśmy porozumienie współpracy z Polskie Stowarzyszenie Hodowców Pszczół Buckfast. Jesteśmy otwarci na podobne inicjatywy z innymi hodowcami. Dla nas nie ma znaczenia rasa. Najważniejsze są pszczoły bez względu na ich rasę i cel. A cel jest jeden: „Pasieki wolne od chemii i pszczoły odporne na varroa”. Cieszymy się z tej konferencji w Warszawie i już na wszystkich czekamy.

Liczba wyświetleń artykułu: 70
Komentarze z forum pszczelarskiego
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszy i weź udział w dyskusji!












