Portal Pszczelarski

Bartnik Postępowy: Rady dla początkujących. List na luty (1932.02)

Bartnik Postępowy obowiązki pszczelarza

Publikacja: Jarosław Krauss w: Bartnik Postępowy: Rady dla początkujących. List na luty, nr 2 (1932), str 35-37

Dnia coraz więcej przybywa. Chwilami uśmiecha się ku nam słońce wiośnianą pobudką, lecz rzadko darzy nas dłuższem ciepłem. Zwyczajnie w lutym sroży się u nas zima najswawolniej. W miesiącu tym rozpoczyna się u nas okres czasu, najbardziej dla pszczół grożnego. W naszych pniach rozpoczyna się zmaganie życia ze śmiercią. Pojawiające się obecnie czerwienie staje się często przyczyną gwałtownego ubytku zapasów, niespodziewanem przekreśleniem zwodniczych rachub bartnika. Obecnie zaczyna się nasza troska o stan pszczół naszych, którym zawsze możemy dopomódz.

Czuwajmyż, aby nam żaden pień nie zmarniał z głodu. Zużycie miodu wzrasta z czerwieniem matki. Silny pień spotrzebowuje obecnie około 11/klg. miodu miesięcznie. W lutym, marcu i kwietniu ginie z głodu więcej pszczół aniżeli w toku całej zimy.

Chrońmy pnie przed zwodniczemi promieniami stońca. Dobroczynne dla pszczół słońce w toku lata może im obecnie bardzo zaszkodzić, gdy jego promienie wpadają wprost na oczko pnia. Tysiące tych pożytecznych drobin wyfrunie ku utęsknionemu słonku i nie wróci już więcej, ulegając jużto wrogiemu puchowi śniegu, jużto zimnym podmuchom wiatru.

Pnie trzymajmy ciepło. Bardzobyśmy postąpili lekkomyślnie, gdybyśmy, ulegając przelotnemu ciepłu, już obecnie pozbawiali pszczół ciepłego okrycia. Pamiętajmy, że, od lutego począwszy, powinniśmy pszczoły cieplej ubezpieczać, aniżeli w toku zimy.

Zapobiegajmy wszelkim objawom zawilgocenia. W mokrym pniu nie może życie pszczoły rozwijać się i rozkwitać. Usuńmy zwilgotniałe okrycia, a zastąpmy je suchemi i w izbie ogrzanemi. Usuńmy też w czasie odpowiedniej aury próźne, nieobsiadłe plastry. Jednak nie gwałćmy bezpotrzebnie ich spokoju. Bezwzględna cisza w pniu jest błogosławieństwem rozwijającego się w pniu cudu i życia.

Bywają jednak u nas dnie w lutym, darzące tak ciepłem słońcem, iż trudno zapobiec oblotowi pszczół nawet zacienianiem oczek. Nie róbmyż w takim razie żadnych przeszkód i dozwolmy naszym wychowankom dowolnie wyhasać się w ciepłem, spokojnem powietrzu dowoli.

Zalegający śnieg posypmy wcześnie słomą lub liśćmi. Oczka poroztwierajmy jak najszerzej. O ile są dolne, оczyśćmy je drutem z nieboszczyków, zalegających u progu Pszczołom w oblocie nie przeszkadzajmy. Oblotu takiego, mimo, iż spowoduje znaczniejszy ubytek miodu i rozczerwienie się matki, bynajmniej nie uważano za niepomyślny objaw. Takie wczesne oczyszczenie się pszczół zapobiegnie najdosadniej biegunce i zaperzeniu i dopomoże zdrowo dochować je do właściwej wiosny.

Faktem jest, iż pszczoły wychodzą u nas ze zimy najsłabsze wówczas, gdy nie miały sposobności w ciągu jej trwania oczyścić się z nadmiernie dokuczającego im kału.

W toku oblotu nie ważmy się otwierać pni z boku lub z góry. Czynność taka może spowodować znaczny ubytek pszczół i to najlepszych. Wiele z nich, wylatując z ula, następnie nie trafia do swego oczka i ginie. Los taki dotyka przeważnie młode pszczoły, które nie miały sposobności jesienią należycie się oblecieć!

O ile oblot staje się mniej intensywnym, wówczas dopiero można zaglądnąć do wnętrza pnia bez żadnej szkody. Przy wprawnej czynności nie potrzebujemy się obawiać zaziębienia. Już po wyjęciu kilku krajnych, próżnych plastrów, możemy się przekonać o stanie naszych pszczółek. Jestto najodpowiedniejsza chwila zasılenia pszczół, czy to dostawieniem do gniazda miodnego plastra, czy to poddaniem ciepłej syty balonem lub nasyconym plastrem.

Arcydogodnem jest przejrzenie pnia przy pomocy wsuniętej pod gniazdo, jesienią, tektury. Pod starą wsuwamy nową, a starą ostrożnie wyciągamy z dna i odczytujemy na niej znane jedynie nam pismo o stanie pszczół i przebiegu dotychczasowej zimowli. Czytamy te hieroglify nieomylnie.

Na takiej tekturze można się bardzo wiele doczytać. Szczątki opadłych celkowych wieczek, dozwalają rozpoznać umiejscowienie w pniu siedziby kłębu. Przeglądamy kupki spadłych pszczół, których najwięcej spadło z uliczek w toku oblotu, szukamy wśród nich przedewszystkiem matki. Trup jej okrywa żałobą osierocony pień. Znaczymy go krzyżem, aby z wiosną połączyć z innym, o ile pod ręką nie mamy matki zapasowej. O ile znajdziemy białe poczwarki pszczół, patrzymy czy to są robotnice czy trutnie, które to ostatnie również niezbicie udowadniają nam osierocenie pnia. O ile na tekturze zauważymy kruszyny zcukrzałego miodu, przekonywujemy się o potrzebie poddania pszczołom w plastrze wody, którą one miód rozcieńczą, bez potrzeby ryzykownego o tej porze wylotu za wodą!

Przez usunięcie z tekturą padłych w ciągu zimy pszczół z pnia, zaoszczędz my pszczołom żmudnej pracy w wynoszeniu nieboszczyków. Pszczoły zabierają się do tej czynności zwykle rychło po pierwszym oblocie i często przypłacają pogrzeb swych towarzyszek własnem życiem.

Po ukończonym oblocie obejdźmy dokładnie naszą pasiekę. Posłuchajmy przy każdym pniu jego dziękczynnej modlitwy, która może mieć przeróżną, dla nas zrozumiałą, melodję.

Równomierny, silniejszy lub słabszy, szum świadczy o porządnym, nas zadawalającym stanie pnia. Wycie pnia i bieganina pszczół w okolicy oczka przemawia często za stratą matki. Czy to nastąpiło, przekonamy się poźniej przy dokładnym przeglądzie. Pień taki powinniśmy jednak sobie naznaczyć.

Po oblocie wzmaga się wprawdzie, jak to wyżej wspomniałem, czerwienie, które dla nas o tej porze nie jest pożądane - to jednak my osobiście zapobiec mu nie możemy. Zbytnio nie potrzebujemy się niem niepokoić. Przyroda sama najlepiej niem pokieruje. Albo ograniczy go chłodem i brakiem wiosennej pierzgi - albo też poprze go ciepłą, wczesną wiosną, a wówczas nie będziemy zbytnio na ten objaw narzekać.

Osobiście cieszę się rojnym, udatnym oblotem pszczół w lutym. Raduję się ich zdrowem oczyszczeniem się i pokrzepieniem ich sił żywotnych. Przeklęte, koszmarne widmo biegunki i zaperzenia ginie jak śnieg pod ciepłem slońcem.



Liczba wyświetleń artykułu: 996

Komentarze z forum pszczelarskiego

factis 2026-02-11 08:57:45

To ciekawe jak wiele tych wskazówek ma zastosowanie w praktyce pszczelarzenia XXI wieku! Nadal minimalizujemy zaglądanie do ula zimą, uzupełniamy zapasy pokarmu jeśli tego wymaga sytuacja i oceniamy kondycję pszczół po oblocie wiosennym.



  Współpracują z portalem:

Zespół Szkolno-Przedszkolny w Łukcie

Zespół Szkolno-Przedszkolny w Łukcie

Partner serwisu

W Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Łukcie realizowany jest projekt ekologiczny "Pszczoły Lubię". Projekt jest laureatem konkursu grantowego "Z Kujawskim pomagamy pszczołom". Grant ufundowała firma ZT Kruszwica S.A. Organizatorem konkursu jest Fundacja Nasza Ziemia. Koordynatorkami projektu są Elżbieta Piotrak i Magdalena Palińska.

Pszczoły Lubię. Cz. 1.

Pszczoły Lubię. Cz. 2.

Ewelina Rękawek

Ewelina Rękawek

Autorka przepisów kulinarnych i bloga pysznewege.com

Copywriter z zawodu, górołaz i kucharka z zamiłowania, wegetarianka z przekonania.

Krem jaglany z prażonym jabłkiem, rodzynkami i miodem

Tofu smażone w ziołach z miodem

Zimowy torcik z żurawiną i kremem z białej czekolady

Łukasz Zabłocki

Łukasz Zabłocki

Autor tekstów

Właściciel dużego gospodarstwa pasiecznego w południowo-zachodniej Polsce.

Wpływ ciepłej zimy na rodziny pszczele