Portal Pszczelarski

Bartnik Postępowy: Na czym właściwie polega wartość silnych w okresie zimy i wiosny rojów (1937.11)

Fragment pasieki Stanisława Sałaty w Mikułowicach ad Opatów. Źródło: Bartnik Postępowy, nr 11 (1937), str. 305

Bartnik Postępowy rój pszczeli kłąb zimowla

Publikacja: Daniel Olech w: Bartnik Postępowy, nr 11 (1937), str. 286-288

Wszyscy, choć nie w jednakowym stopniu, doceniamy wartość silnych rojów i wiemy, że tylko one, oczywiście przy dostatecznie płodnych matkach, wcześnie z wiosną dochodzą do niezwykłej wprost nieraz w tym czasie muszności. Zrozumienie dla tego faktu, osiągnięte dzięki dużej praktyce a intuicyjnie pogłębione, podniósł do poziomu wprost kultu dla silnych rojów ś. p. Onufry Czyńka. Stosunek ten udzielił się i innym pszczelarzom (choć w wielu wypadkach mógł się on zupełnie niezależnie od wymienionego autora rozwinąć) i jak każdy kult, uniemożliwił trzeźwą realną ocenę ich wartości. Czyńka dla uzasadnienia swego stanowiska tworzy nawet nowe, dość mętne, pojęcie pszczela, tymczasem zwykłe, proste rozumowanie, oraz kilka liczb i wzorów całą nam sprawę w zupełności wyjaśni. Nie twierdzę przez to oczywiście, by nikt z pszczelarzy tego dotychczas nie uczynił, choć osobiście w znanej mi prasie czy literaturze plastycznego liczbowego opracowania zagadnienia dotychczas nie spotkałem. Dlatego też pozwalam sobie zaprzątnạć na chwilę uwagę Czytelników „Bartnika Postępowego" wywodami, które prawdopodobnie dla wielu będą nudne, gdyż dowodowa forma ich ujęcia z konieczności musi być sucha, a dla niektórych zapewne i zbyt trudna. Dla tych jednak wszystkich, którzy nie znajdą potrzebnej porcji cierpliwości, by je w całości odczytać, podam na końcu ostateczne wnioski i małą ilustrację liczbową zagadnienia. Nie mam oczywiście pewności, czy Redakcja uzna artykuł za nadający się na łamy "Bartnika Postępowego", osobiście jednak uważam, iż tego rodzaju teoretyczne naświetlenie sprawy właśnie w prasie zawodowej, dla wszystkich pszczelarzy dostępnej, będzie mieć swój cel.

W końcu zimy i z początkiem wiosny przychodzi okres, w którym matki rozpoczynają czerwienie. Jeszcze w roku ubiegłym pszczelarz zapewnił rojowi potrzebny zapas miodu i postarał się dla niego o dobrą, młodą i bardzo płodną matkę, która przez cały wiosenny okres może rojowi dostarczyć takiej ilości jajeczek, dla jakiej ten przygotuje komórek w dostatecznie ogrzanej wewnętrznej przestrzeni kłębu. Obecnie zadaniem pszczelarza jest otoczyć pszczoły taką opieką, by te mogły stworzyć kłąb możliwie duży, a w jego wnętrzu ogrzać możliwie największą przestrzeń. Jakiego efektu skutecznie zastosowanych dla osiągnięcia powyższego celu zabiegów może się pszczelarz spodziewać, wykażą niżej zamieszczone rozważania. W omawianym okresie kłąb pszczół wytwarza wewnątrz dość wysoką ciepłotę, znacznie wyższą od temperatury powietrza na zewnątrz ula. Skutkiem tego odbywa się stale proces odpływu ciepła z kłębu, szybkość którego zależy od rozpiętości temperatur obu środowisk, od rodzaju ciał w ściankach ula, i w jego wnętrzu, grubości warstwy, jaką tworzą, sposobu w jakie one oba środowiska rozdzielają a wreszcie między innymi od wielkości powierzchni ciała stygnącego. Jeżeli ilość odpływającej średnio w jednostkę czasu przez jednostkę powierzchni energii oznaczymy np. przez g, a wyrównaną powierzchnię kłębu - kuli przez P, całkowita ilość utraconej w jednostce czasu energii wyniesie Pg i musi być zastąpiona taką samą ilością wyprodukowanego przez pszczoły w tym czasie ciepła, co jest, rzecz prosta, nieodzownym warunkiem utrzymania pewnej stałej sytuacji cieplnej roju. Jeżeli w dalszym ciągu przypuścimy, iż każda z pszczół, których w danej chwili w roju jest n sztuk, wyprodukuje w jednostkę czasu średnio f kaloryj, wówczas całkowita ilość wytworzonego przez rój cieła wyniesie nf. Stosownie do tego, cośmy sobie przed chwilą założyli, obie te ilości ciepła muszą być równe, czyli

Pg = nf.

Kłąb pszczół, sformowany w zasadzie w kształcie kuli, posiada w tei sytuacji ściśle określoną objętość V. Wyobraźmy sobie jednak, iż w pewnym momencie jeden z czynników ustalonej równowagi ulegnie liczbowej zmianie, n. p. przez specjalne ocieplenie ula, zmniejszy się szybkość odpływu ciepła, inne zaś czynniki, jak szybkość wytwarzania energii cieplnej i ilość pszczół, pozostaną bez zmiany. Wówczas musi się automatycznie rozluźnić zagęszczanie pszczół w kłębie, który zajmie obecnie większą przestrzeń i uzyska odpowiednio większą powierzchnię, gdyż w przeciwnym razie temperatura wewnętrzna uległaby znacznemu podwyższeniu, prawdopodobnie ze szkodą dla całości roju. Jeżeli stan owego powiększenia kłębu utrwali się w pewnym stopniu, a pszczoły na świeżo zajętych partiach plastrów oczyszczą dla czerwiu komórki, bardzo płodna matka naszego roju założy je natychmiast jajeczkami. W tej chwili żywo nas interesuje pytanie, w jakim stopniu zwiększy się objętość kłębu a równolegle z nią i objętość dostatecznie ogrzanej, zaczerwionej jego części w zależności od zmian któregokolwiek z wymienionych czynników. Mając na myśli objętość i powierzchnię jednej i tej samej bryłykuli, możemy ich stosunek przy użyciu znanych wzorów geometrycznych przedstawić w sposób następujący:

Jeżeli w poprzednim równaniu na miejsce P podstawimy równą mu, jak wyżej, wielkość, wówczas ostatecznie otrzymamy wzór na każdorazową objętość kłębu:

Objaśniając wynik naszych krótkich obliczeń, stwierdzamy, iż wielkość kłębu a równocześnie i ogrzanej przez pszczoły i odpowiedniej dla rozwoju czerwiu przestrzeni (V) wzrastaje równolegle:

1) ze spadkiem szybkości odpływu energii cieplnej z kłębu (g),

2) wzrostem ilości pszczół w roju (n)

3) i wzrostem szybkości wytwarzania przez nie ciepła (f).

Na tym jednak nie koniec. Ponieważ bryły w miarę wzrostu szybciej zyskują na przyroście objętości niż pоwierzchni, objętość w naszym wypadku wzrasta poza tym dzięki

4) wzrostowi promienia kłęba (R.)

Ponieważ zmiana któregokolwiek z wymienionych pierwszych trzech czynników wywołuje automatyczną zmianę czwartego, musimy stwierdzić, iż przy każdej poprawie warunków rozwoju rój i oczywiście pszczelarz zyskują podwójnie: bezpośrednio i pośrednio. Ten drugi rodzaj korzyści możemy nazwać premią wiosenną dla silnych rojów i zapobiegliwego pszczelarza.

Objaśnijmy to na przykładzie. Jeżeli n. p. złączymy z wiosną ze sobą 4 równej siły roje bez czerwiu, zyskujemy, rzecz prosta, częstokroć większą zdolność wytwarzania ciepła, niż ją posiadał rój pojedyńczy, i to jest korzyść bezpośrednia łączenia. Ponieważ jednak powierzchnia przy tym stosunkowo zmniejszyła się, rój może przy tym tempie wytwarzania ciepła podwoić swoją objętość a więc i przydatną dla czerwienia przestrzeń. Nowy złączony rój może sobie obecnie pozwolić na dwukrotnie większą ilość czerwiu, niżby to uczyniły 4 oddzielne roje. I to właśnie nazwiemy tą korzyścią pośrednią łączenia. W ten sam oczywiście sposób wpływa każda inna dodatnia zmiana w którymkolwiek z wymienionych wyżej czynników. Zimowe korzyści łączenia rojów, ilościowo te same, będą się oczywiście wyrażać w zmniejszonym zużyciu miodu. Drogą prostych obliczeń, przy użyciu podanego wyżej wzoru, można łatwo ustalić następującą tabelkę, ilustrującą poglądowo każdorazową korzyść zwiększenia siły roju. Jeżeli n. p. wiosną na początku czerwienia pewien rój może rozpocząć czerwienie przy 

10 tys. pszczół 100 sztuk jajeczek to przy
20 tys. 280 sztuk a nie 200
30 tys. 520 sztuk - 300
40 tys. 800 sztuk - 400
50 tys. 1120 sztuk - 500

Oczywiście tabelka ta nie ma na celu wyznaczać matce normy czerwienia, natomiast zupełnie chyba wyraźnie obrazuje przewagę rojów silnych. Można wobec tego stwierdzić:

Dzięki stosunkowo mniejszej powierzchni zewnętrznej kłęby wielkich rojów posiadają niewspółmiernie lepsze warunki cieplne tak dla zimowii jak i wiosennego rozwoju niż kłęby rojów małych. I tu właśnie tkwi jedyna przyczyna tej wielkiej wartości silnych rojów, jaką im zawsze przypisujemy. Innej szukać nie należy. Aby jednak tę wartość dostatecznie wyzyskać, musimy rojom zapewnić dobre, bardzo płodne matki, dać im dobry rój, dobre gniazdo, duży zapas miodu i poza tym jeszcze życzyć mu dobrej pogody na wiosnę.



Liczba wyświetleń artykułu: 1634

Komentarze z forum pszczelarskiego

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu. Bądź pierwszy i weź udział w dyskusji!




  Współpracują z portalem:

Agata Kurzajak

Agata Kurzajak

Autorka przepisów kulinarnych i bloga ziarenkapieprzu.com.pl

Ukończyła filologię polską i podyplomowe studia z zakresu doradztwa zawodowego na UAM w Poznaniu. Doradca zawodowy i trener. Jej największą pasją jest gotowanie. Uwielbia łączyć różne smaki i odkrywać nowe przyprawy. Miłośniczka zwierząt, filmów dokumentalnych oraz herbaty z miodem i cytryną.

Wiosenna sałata ze szpinakiem i winegretem czosnkowo-miodowym

Szaszłyki z marynatą miodową

Skrzydełka z miodem i chili

Piotr Chmielewski

Piotr Chmielewski

Autor tekstów

Student Wydziału Biologii i Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Członek Ligi Ochrony Przyrody oraz Koła Naukowego Przyrodników UAM. Interesuje się ochroną przyrody i prawem ochrony środowiska.

Historia pszczelarza-sapera. Cz. 2.

Projekt Bartnik i polskie więziennictwo

Pszczoły olbrzymie i czarny miód leśny

Paulina Jamrozik

Paulina Jamrozik

Autorka tekstów oraz właścicielka Medis-online.pl

Założycielka Gabinetu Dietetycznego MEDIS. Na co dzień pomaga trwale zmienić nawyki żywieniowe swoim pacjentom. Pokazuje jak pozbyć się zbędnej tkanki tłuszczowej, poprawić samopoczucie, samoocenę, a przede wszystkim zdrowie.

Domowy sposób na wzmocnienie odporności

Malgorzata Radziszewska

Malgorzata Radziszewska

Autorka przepisów kulinarnych

Blogerka kulinarna (amku.blogspot.com), która uwielbia kuchenne eksperymenty. Z zawodu: tester aplikacji. Na co dzień: mama. W wolnych chwilach robi zdjęcia i zajmuje się promowaniem fotografii mobilnej działając w ramach Grupy Mobilni (grupamobilni.pl).

Pierogi z kaszą jaglaną, jabłkami i miodem

Ogórki z miodem

Śledzie w korzennej marynacie z miodem